• Wędrówką życie jest człowieka...

    Druga osiemnastka


    Właściwie nie tak sobie wyobrażałam swoje życie wchodząc w dorosłość. Jak każdy z nas myślałam, że jestem najmądrzejsza i najpiękniejsza :-) Z tym drugim żartuję, oczywiście.

    Zawsze wyobrażałam sobie siebie jako matkę. I tu się spełniłam... Mąż, gromadka dzieci i ja :-) Studia, dobrze płatna praca i perspektywy na awans. Ciągły rozwój, mnóstwo przyjaciół i Warszawa. Mając 18 lat nie myślałam o emigracji, ba! Nawet nie myślałam, aby jechać gdzieś dalej niż na Mazury delektować się latem.

    Polska... i tylko Polska! Nie pamiętam dokładnie jak to się stało, że wyjechałam do Londynu. Rok minął szybko, a ja wracałam do domu jak na skrzydłach całując polską ziemię. Nigdy więcej. Tu jest mój dom. Tu jest moja rodzina, są przyjaciele, praca, moja złota piękna jesień i zapach pieczonych kasztanów. Trzeba się ogarnąć, iść na studia i dalej budować świetlaną przyszłość w mieście, które własnymi rękoma odbudowywała moja babcia!

    Przyszedł taki dzień, w którym mąż powiedział: jedziemy do USA. Znajomy, który znał mnie dość dobrze powiedział, że w Chicago nie dam rady, nie ja, nie z moją miłością do Polski, nie z moim charakterem... Musi to być coś innego.

    Przypadek, że on był na Florydzie i załatwił pracę mężowi. Aby zrozumieć, że żyłam w raju, że tam było moje serce i dom potrzebowałam wrócić do Warszawy. Miasto kocham, jest cudownie nasączone historią, wielkie i nieprzeciętne... zaś Polska? Raptem zdałam sobie sprawę, że to tylko granica na mapie. Tu nie ma nic polskiego...

    ...nic oprócz polskiej biedy.

    Trzecie urodziny w Polsce... Zajęło mi rok, aby zrozumieć, że jednak to nie jest mój dom, że to moja chora wyobraźnia, urojenia i wspomnienia szczęśliwych młodzieńczych lat, nic więcej. Teraz, choć to przykre, żyję nadzieją na wyjazd. Tym razem kanadyjska preria. Tym razem już nie będzie sentymentów, tym razem świadomie nie wrócę. Musi się udać! To jedyne marzenie, to cel, który mobilizuje mnie do wstawania rano.

    Nie wiem, czy to jest docelowe miejsce, nie wiem czy mi się tam spodoba - niemniej wiem, że nie chcę mieszkać w Polsce, nie w Europie. Życzenie moje urodzinowe jest jedno - kolejne urodziny spędzać w Saskatoon...

    ... a dziś kochani wypijmy za błędy, za moje błędy, za błędy młodości!

    justa

    1 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!