• Wędrówką życie jest człowieka...

    Moje życie jest cmentarzem nadziei...


    Moje życie jest cmentarzem nadziei...

    Matka Lucy zmarła na gruźlicę, gdy ta miała zaledwie 22 miesiące. Ojciec Lucy ożenił się powtórnie i wyprowadził do Saskatchewan. Dlatego o tym wspominam... bo Saskatchewan to moja przyszła prowincja. Dla niej zostawię województwo mazowieckie. Bez żalu.

    Lucy nie zaraziła mnie miłością do Kanady, bo czytając jej książki byłam za mała, aby móc tak daleko sięgać geograficzną wyobraźnią. Ojciec zostawił córkę dziadkom, którzy nie potrafili stworzyć dziewczynce szczęśliwego dzieciństwa. Mieli ciągłe wymagania i wprowadzili ostrą dyscyplinę, a każde, nawet najmniejsze wykroczenie, było surowo karane. Na krótki czas więc przeniosła się do ojca i jego nowej rodziny. Niestety nie czuła się tam dobrze i po roku powróciła do dziadków na Wyspę Księcia Edwarda.

    Lucy Montgomery nauczyła mnie marzyć i dużo mówić. Czasami mam wrażenie, że jestem w stanie przegadać samą Anię Shirley. Wszak oczekiwanie czegoś daje nam już połowę przyjemności! – zawołała Ania. – Może się zdarzyć, że się tego nie otrzyma wcale, ale nikt nie może zabronić cieszyć się z oczekiwania! [...]

    Nie wielu z nas wie, że mimo wielkiego sukcesu powieści autorka ma wiele problemów. Podpisany błędnie kontrakt pomiędzy nią a wydawcą pozbawia ja profitów z kolejnych wydań książki, a potem jakichkolwiek zysków z nakręconego według niej filmu. To, choć miało miejsce w okresie międzywojennym, również jest problemem XXI wieku. Na skutek źle podpisanych umów zrodził się nie jeden problem. Cóż, umowy zawsze należy czytać uważnie - każde, nawet te najmniejsze. Zaś te dla nas istotne wertować nawet kilka dni, aż wszystko będzie jasne i zrozumiałe, a jeśli nie jest, to nie bać się zapytać.

    Pamiętam jakiego szoku doznałam, gdy zobaczyłam wiadomość od imigracyjnego już po podpisaniu umowy i wpłaceniu pieniędzy. Usiadłam, zamarłam, bo wydawało mi się, że wszystko co powinnam wiedzieć na jego temat wiem. Zrobiło mi się słabo, potem gorąco, a na samym końcu zaczęłam się nerwowo śmiać. Współpracujemy nadal, więc w uczciwość nie wątpię jak i we wspólny sukces. Mam duży kredyt zaufania, bo bez tego nie miałoby to sensu, przecież my tym imigracyjnym powierzamy poniekąd nasze życie... Aczkolwiek, tak jak mówię, początki nie są łatwe :-)
    Natomiast, jeżeli ty dajesz mi w trust pieniądze nie sprawdzając mnie - no to jesteś naiwna. A co zrobisz jak je na przykład wydam na alkohol i kasyno? Wpływu na to nie masz, natomiast trzeba było się zainteresować i coś o mnie dowiedzieć przed załatwieniem sprawy.
    justa

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!