• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dzień pierwszy


    Chyba tylko jakiś mocno zdesperowany człowiek zaczyna dietę 2 grudnia! Przecież z góry skazuje siebie na niepowodzenie świąteczne... Zresztą w moim przypadku już jeden dzień mam do tyłu, bo powinnam wszystko rozpocząć wczoraj - dlaczego? Bo właśnie wczoraj ruszyła ogólnopolska akcja „Chudniesz - wygrywasz zdrowie” przeze mnie nazwana Gacomanią :-)

    Od wielu lat na mojej lodówce wisi kartka z napisem „od jutra się odchudzam”. Wisi i już, a kilogramy przybywają jak przybywały.

    W niedzielę ważyłam równo 95 kilo! Szok i cholerny wstyd, że aż tak dużo, bo dałabym sobie rękę uciąć, iż jeszcze niedawno było 85... Chyba że lubelska waga w centrum odchudzania Konrada Gacy jest uszkodzona ;-)

    Słuchając wykładu uświadomiłam sobie, że moje wcześniejsze odchudzanie to jedno wielkie nieporozumienie i nie powinnam się dziwić licznym efektom jojo, a wręcz przeciwnie - cieszyć się, że tylko tak się to skończyło.

    O akcji dowiedziałam się przez przypadek przeglądając kolejną dietę cud w internecie.
    Na tyle zwróciło to moją uwagę, że podjęłam decyzję o wyjściu ze swoich czterech ścian i zgłosiłam się na pilota akcji. Idea sama w sobie bardzo mi się spodobała i takie grupowo wspierające się gubienie kilogramów wydało się rewelacyjnym pomysłem. Zdaję sobie sprawę, że duże grono osób uzna to za nieistotne i będzie przekonywało wszystkich, iż wystarczy silna wola, dlatego od razu głośno zaznaczę, że ja jej nie mam! Nawet nie wiem jak to jest być twardzielem. Zawsze polegnę przy pierwszym najmniejszym niepowodzeniu, a każda napotkana przeszkoda zniechęca mnie. Motorem moich działań jest zaś tylko i wyłącznie od najmłodszych lat wpojona odpowiedzialność.

    Dlatego taka „gruba” społeczność mająca jeden „chudy”, aczkolwiek bardzo ważny cel, wydała mi się niezbędna przy kolejnej próbie. Niestety, pilotem nie zostałam, ale pan Konrad Gaca zasiał we mnie ziarenko nadziei na lepsze, zdrowsze, szczęśliwsze i ruchliwsze życie. Podjęłam wyzwanie! Czy wygram? Zobaczymy, bo wydarzenia z pola bitwy będą starannie tu opisywane - ku przestrodze jak i ku pokrzepieniu serc dla tych, co borykają się z grubymi problemami!

    justa

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!