• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dziewiąty dzień pełen klęsk


    Weekend... Siedzenie w domu i gotowanie dla całej rodziny jest dla mnie bardzo zgubne. Właściwie nie jestem głodna, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, polubiłam nawet owsiankę. Wymieszana ze śliwkami i naturalnym jogurtem smakuje całkiem nieźle. Nie twierdzę, że to jest poezja smaku, ale da się przeżyć.

    Niemniej robienie śniadania, obiadu i kolacji dla dzieci to pokusa, której nie mogę się oprzeć. Tu wychodzi mój brak silnej woli. Zapach chrupiącego chleba unoszący się po kuchni i świeżo parzonej kawy zabił we mnie resztki zdrowego rozsądku i sięgnęłam po owoc zakazany :-( Na śniadanie oprócz owsianki zjadłam kromkę pieczywa chrupkiego z plasterkiem szynki gotowanej. Niby nic, a jednak... Na obiad do warzyw gotowanych i piersi z kurczaka dodałam ogórek konserwowy. Kolacji z tego wszystkiego i wielkich wyrzutów sumienia nie zjadłam.

    Problem mam też wciąż z piciem wody. Półtora do dwa litry to jest max, a powinnam więcej. Znacznie łatwiej jest mi utrzymać dietę w tygodniu, gdzie nie mam czasu nawet pomyśleć o jedzeniu. Zauważyłam też miłą rzecz, a mianowicie poczyniłam pewne oszczędności. Przygotowując posiłki w domu i nosząc je wszędzie ze sobą nie wydaję pieniędzy „na mieście”, gdzie właściwie codziennie coś kupowałam. Zaczęłam je odkładać z myślą tylko o sobie i po półtora tygodnia mam 55 złotych! Jestem w totalnym szoku! Na koniec pełnych dwóch tygodni, jeśli odnotuję spadek chociaż dwóch kilogramów, zaoszczędzone pieniądze wydam na manicure i położę sobie lakier hybrydowy!

    Niemniej teraz muszę koniecznie pohamować swoje słabości i nie reagować na zapachy z kuchni, tylko skoncentrować się na diecie i programowych wytycznych. A przede mną wciąż jeszcze kusząca niedziela.

    Najwięksi kusiciele! Nie dajmy się!

    2 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!