• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dla Donny SOS :-)


    Nie wierzę, że poruszam ten temat, ale jak tu nie zaproponować Donnie programu „Chudniesz - wygrywasz zdrowie”? Aż się prosi, aby do niej napisać e-mail - i chyba to zaraz zrobię :-) Skoro jedna z najgrubszych kobiet-matek zdecydowała się odchudzać, a SOS ruszyło na podbój USA?

    Donna miała ambitne plany osiągnąć wagę 450 kilogramów. W 2010 roku trafiła do księgi rekordów Guinnessa z wagą 273 kilo, a teraz jej chore plany zmieniły totalnie kierunek! Jaki to musi być przeraźliwy wstrząs dla jej fanów i dokarmiaczy, których jak się okazuje miała wielu. Począwszy od jej byłego męża, poprzez innych sponsorów, którzy nie tylko płacili abonament miesięczny za oglądanie Donny jak pożera kolejnego hamburgera, ale również wysyłali jej pieniądze na kupno jedzenia.

    Szczerze mówiąc, to znając życie za rok zobaczymy piękną kobietę na czerwonym dywanie, bo tak jak tycie było niezdrowym zachowaniem, podlegającym pod patologię i masochizm, to odchudzanie jest jak najbardziej OK! I zapewne znajdzie się wielu sponsorów, którzy będą chcieli wypromować swoje specyfiki :-) Zwłaszcza, że tak naprawdę to ładną ma buzię owa XL gwiazda. Szkoda tylko tych mężczyzn-dokarmiaczy, bo nie będą pocieszeni z nowego wizerunku Donny, ale pewnie znajdą kolejną ofiarę...

    A ja tu, po drugiej stronie oceanu, mam swój czerwony dywan i marzenie, aby pokazać się w czerwcu na finałowej gali kolejnej akcji „Chudniesz - wygrywasz”. Najpiękniejsze jest to, że nie muszę jak Donna korzystać z pomocy psychoterapeutów, bo już znalazłam swoją własną grupę wsparcia, gdzie czuję się wyjątkowo. Wczoraj miałam kolejną (już trzecią) i o dziwo bezwpadkową (pomijam drobny szczegół, że kamera mi coś nie zadziałała) konsultację. Dostałam nowe wytyczne dotyczące diety, ćwiczeń i suplementów. Choć w pierwszej wersji miałam przemilczeć pewne sprawy, przyznałam się, że oprócz brzuszków to jeszcze nie zaczęłam ćwiczyć. Cóż... Dorosła baba, a jak się nie stanie nade mną, to ciężko czasami coś wyegzekwować - zawsze mam tysiące wymówek... Jak nie jedno z nas, prawda?

    W sumie to i ja lubię jeść :-)

    
    Z córeczką...

    
    Gdyby nie decyzja o odchudzaniu, to pewnie i ja bym tak wyglądała

    
    A to zwyczajnie jest amerykańskie i niesmaczne... Choć ludzkie

    2 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!