• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dzień dobry TVN: „Razem schudli 333,5 kg”


    No dokładnie. Nic o diecie nie można się dowiedzieć póki nie zapłacisz abonamentu. To takie kupowanie kota w worku. Skąd mam wiedzieć czy dieta mi będzie pasować skoro nie wiem na czym się opiera? Dlaczego nic na ten temat w programie nie było o na czy dieta jest oparta? Naciąganie i tyle!

    ~oliweczkas | 2011-12-28
    Takie komentarze to dla mnie nie nowość, bo ja sama zawsze taka byłam. Zawsze do wszystkiego sceptycznie podchodziłam nie wierząc w nic, co widze i słyszę. Za każdym razem węszyłam podstęp i zawsze doszukiwałam się oszustwa. Zresztą w dzisiejszych czasach chyba to nikogo nie dziwi, prawda?

    Teraz jeszcze nie dowierzam w to, co się dzieje, odchudzam się - fakt - ale czy naprawdę do końca wierzę w sukces? Gdzieś tam podświadomie chowa się strach, że to kolejna cudowna bajka z happy endem, gdzie ja gram główną rolę, ale ten sen się kiedyś skończy i co wtedy?
    Ja również dołączam się do krytycznych opinii na temat p. Pieńkowskiej. Ta osoba nie umie poprowadzić wywiadu, ani zrozumieć uczestników, nie rozumiem co robi w tvn w tak popularnym programie. Stwierdzenie o toczeniu się to tylko jeden z przykładów braku wyczucia i taktu oraz zwyczajnej umiejętności znalezienia się w sytuacji.

    ~ala | 2011-12-29
    Co zaś się tyczy Pani Pieńkowskiej, to ona wypadła genialnie w tym programie i pokazała wszystkim nasz prosty sposób myślenia. Kto z nas się nie spojrzał na grubasa komentując: „ale świnia” albo „jak ona mogła do tego dopuścić?”, „obrzydliwe”, itd... Czy nie jest tak, że na siłowni każdy się gapi na tego spoconego cielaczka pukając się w głowę? Zastanówmy się przez chwilę - oczywiście teraz absolutnie tego nie robimy, to znaczy ja nie robię, bo sama stałam się otyła. Niemniej pamiętam siebie z czasów szczupłych, pełnych nietolerancyjnego niezrozumienia dla grubych. Proszę nie mylić tego z brakiem wychowania czy chamstwem, bo nigdy nikomu nic nie powiedziałam, ale swoje w duchu pomyślałam!

    Dziś myślę inaczej. Analizuję, dopytuję się, staram się rozumieć... Wiem jak ciężko jest wyskoczyć z tego błędnego koła, wiem również, że jedzenie może być przyjemnością - czasami tą jedyną odczuwalną i prostą w swojej postaci. Albo nałogiem... Dlatego chylę czoła przed tymi, którym się udało i nie krytykuję tych, którzy nie dali rady. Przy tym nauczyłam się prosić o pomoc - to nie wstyd, prawda? Zaś nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie chwyciła tej pomocnej dłoni.


    3 komentarze:

    1. Masz rację, człowiek inaczej patrzy na ludzi jak samemu przytyje ileśtam kg.. też kiedyś tak myślałam (yhh aż wstyd się przyznać) o osobach "przy tuszy", że są leniwi i tylko jedzą, no ale jak sama przybrałam na wadzę to światopogląd mi się całkiem odmienił..

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A ja myślisz, że myślałam inaczej?, ba! ja nawet szłam dalej w ocenach twierdząc, że ja nigdy się tak nie zaniedbam! bo ja jestem inna, ale stało się inaczej...a jak już przytyłam to winiłam cały świat a nie siebie, a to że jedzenie sztuczne, a to że ciąża, że stres...a teraz jestem sobie na tej diecie i o dziwo żyję, chudnę i czuje się cudnie:-) i kocham ludzi! bez względu na ich wygląd.

        Usuń
    2. Super Justyna!!!!!!!!
      To co robisz to bardzo trudne, dużo zakazòw, ale na pewno dasz radę. Pozdrowienia Iza

      OdpowiedzUsuń

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!