• Wędrówką życie jest człowieka...

    Prawo przyciągania podczas odchudzania


    Wylatując z Florydy moja przyjaciółka GABRIELA dała mi Secret. Stwierdziła, że mimo mojego wrodzonego optymizmu potrzebuję coś „w razie czego”, gdyby mnie dopadła depresja z powodu braku słońca.

    Śmiałam się z niej, bo przecież wracałam do swojego kraju, domu i mogło być tylko lepiej niż na emigracji. Niemniej nadszedł taki dzień, kiedy to sięgnęłam po tę książkę. Przebrnąć przez nią to większa męczarnia niż dotychczasowa dieta :-), ale jak się ją zmęczy, to potem o dziwo chętnie powraca się do wybranych fragmentów. Książka ta bowiem jak żadna inna mówi w kółko o tym samym :-), niemniej ja codziennie czytam jakiś fragment. Nauczyłam się już być wdzięczną za każdą małą rzecz i to mi pomaga uśmiechać się codziennie do świata.

    Po raz pierwszy zauważyłam ogromną różnicę między sobą a innymi już na lotnisku. Przeglądając się w lustrze, zaczęłam wzrokiem wodzić za odbiciami ludzkimi, które były o połowę mniejsze. Pomyślałam sobie: cóż, widać, że mi dobrze było w tych Stanach :-) Jednak dość szybko zorientowałam się, że my jesteśmy bardzo nietolerancyjni, niewyrozumiali i niemili w stosunku do innych. Taka korpulentna „ja” może stać się obiektem wytykanym palcami i powodem do szyderczych uśmiechów.

    Zaczęłam winić cały świat, a najbardziej Amerykę za to jak wyglądam. Potem wmawiałam sobie, że to wina trzech przebytych ciąż, następnie pogłębiającego się stresu związanego z przeprowadzką do Polski i problemów z aklimatyzacją. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie - i za to podziwiam siebie za spóźnioną, ale jednakże potrzebną elokwencję - że przecież to nie nikt inny ani nic innego, tylko ja sama jestem sobie winna.

    Po przeczytaniu Sekretu bardzo spodobała mi się teoria, że mój stan nadwagi został stworzony przez moje myśli o tym :-) Wspaniałe! Podążając za tym należy myśleć tylko o tym, co w nas doskonałe. Kiedy mamy takie myśli, kiedy żywimy do siebie pozytywne uczucia, nadajemy na częstotliwości swojej doskonałej wagi i przywołujemy tę perfekcję.

    Zmienić się, uwierzyć, że to nie jedzenie jest przyczyną nadwagi, a mój umysł - nie jest łatwo. Jeszcze trudniej wprowadzić w życie pozytywne myślenie i pamiętać, że to myśli są główną przyczyną wszystkiego, a reszta to ich efekty!

    Oddaj się myślom doskonałym - rezultatem będzie doskonała waga!

    I jeszcze jedno: wszystkim czytającym po angielsku polecam właśnie tę wersję językową :-)

    You must feel good. You must feel good about You. This is important, because you cannot attract your perfect weight if you feel bad about your body now
    .

    Aby wszyscy moi znajomi uwierzyli, że jest coś wartościowego w nich... Abyśmy my, ludzie z nadwagą, nigdy nie pomyśleli o sobie źle

    4 komentarze:

    1. Kochanie, najważniejsze, to dobrze czuć się z samym sobą, potrafić się rozpieszczać, traktować siebie samego z czułością, miłością i troską:)

      OdpowiedzUsuń
    2. ...:-) ja nigdy nie przestałam..., choć wczoraj byłam u przyjaciółki na urodzinach jej 4 letniego synka i oglądałyśmy stare zdjęcia, i nic mi tak nie żal jak tych szczupłych nóg:-))), które za pół roku będę miała. Masz całkowitą rację - traktujmy siebie z czułością, miłością i troską - czego Tobie, sobie i wszystkim życzę !!!

      OdpowiedzUsuń
    3. Ale super piszesz sama nabieram wiecej checi na odchudzanie bo tez chce wygladac jak na tych zdjeciach ktore mamy z Florydy.No i jeszcze Szymon mnie zmotywowal bo ogladal moje zdjecia z przed 8-u laty i mowi z takim zalem w glosie "Mamusiu dlaczego juz tak nie wygladasz ? Ja bym chcial zebys tak znow wygladala. No i co mu mialam powiedziec.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Kochana! Gdyby nie Szymon to nie wiedziałabym kto to pisze:-) Czasami warto się podpisać :-))) Choć i Floryda jest tu słowem kluczowym!

        Szymon załatwił Cię na całego :-) dlaczego te dzieci są takie?
        Mi kiedyś kobieta ustąpiła miejsca w autobusie, a Viki do niej:
        " niech Pani siedzi, mama nie jest w ciąży tylko jeszcze po mnie nie zdążyła schudnąć " :-)) teraz się w tego śmieję, i podziwiam dziecko za elokwencję ale wtedy miałam łzy w oczach !

        A co Szymonowi powiedzieć? Że zaczynasz dietę z ciocią Justynką :-) Buziaczek!

        Usuń

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!