• Wędrówką życie jest człowieka...

    Poniedziałkowe Echo...


    Idąc do pracy wypatruję jak co poniedziałek Echo Miasta. Oczywiście mogę ściągnąć elektroniczną wersję, ale ja kocham gromadzić papiery. Wczoraj wyjmując dowód, aby pokazać na basenie (TAK - zaczęłam raz w tygodniu pływać) wysypała mi się cała zawartość portfela i pani recepcjonistka widząc latające wszędzie karteczki złapała się za głowę. Ja nie mam zielonego pojęcia, co mam w środku, ale jednego jestem pewna - że wszystko jest mi niezbędne do życia i potrzebne.

    Bałagan uratował życie tysiącom ludzi.

    W Echu znajduję „motywację”, której nigdy nie za wiele! Co poniedziałek opisana jest historia jednej osoby spośród podopiecznych Konrada Gacy. Ja ostatnio mam jakiś mega dołek, bo nie potrafię - zwyczajnie się nie da - wytrzasnąć czasu na siłownię i inne ruchowe zajęcia. To co mogę robię w domu, staram się też chodzić, teraz pływam (akcja gminy Bemowo, za co dziękuję!), ale to nie wystarcza. Mam wyrzuty sumienia i zamiast cieszyć się ze zgubionych jak dotąd kilogramów, zaczynam sobie wmawiać brak konsekwencji i porównuję się do całej rzeszy ludzi, co są hen przede mną. Cieszę się wszystkimi ich sukcesami, lecz czarna chmura nade mną zawisła... Mam nadzieję, że wiosna i słonko to jakoś rozpędzą, bo przecież inaczej nie może być. No i te konsultacje... Nie wiem dlaczego to jest mega stres  - wciąż... Może dlatego, że mam poczucie swojej niedoskonałości i jest mi zwyczajnie wstyd? (ostatecznie udało się ją odbyć, jak widać przypomnienie w telefonie nie zawiodło).

    Wracając do Echa Miasta, wczoraj gwiazdą była Henryka Baran. Może kogoś zdziwić tytuł Odzyskałam zdrowie w... 5 tygodni, a na zdjęciu napis  - 49,5 kg. Mówię o tym, bo to dość ważne dla osób z „zewnątrz”. Oczywiście w tym czasie pani Henryka nie zgubiła 50 kg :-), niemniej pięć tygodni zajęło jej, aby poczuć się lepiej, odstawić pewne leki, poczuć się lżej i przede wszystkim uwierzyć w siebie. W tej edycji w czołówce znajduje się pan Jacek, który w 10 tygodni schudł 52,9 kg! I to się nazywa motywacja! I to jest przykład do naśladowania!


    Ja po pierwszych czterech tygodniach przestałam mieć ból kręgosłupa, który promieniował mi na nogę i odbierał radość spacerowania. Teraz pomimo małego spadku mam w sobie tyle energii, że wysiadam kilka przystanków wcześniej, by szybkim krokiem pokonać jakiś dystans. W grudniu było to niemożliwe i jeśli mogłam jakoś podjechać choć jeden przystanek, to jechałam :-)
    http://www.echomiasta.pl/archiwum/Warszawa/WAW_648_20.02.2012.pdf


    4 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!