• Wędrówką życie jest człowieka...

    Anna Kempisty - wierzyć, nie wierzyć?


    Anna Kempisty
    To bardzo drobna i uśmiechnięta osoba, otwarta...Ale chyba właśnie taka powinna być wróżka, skoro ma wzbudzać w nas zaufanie. Ja siedziałam jak na szpilkach, bo w sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Poszłam też kompletnie nieprzygotowana, bo byłam pewna, że wróżka rozłoży kraty i zacznie mi opowiadać to, co widzi... A tu nie!

    Pierwsze pytanie: „O co chcieliby państwo się zapytać?”. Spojrzeliśmy na siebie z mężem zdumieni i jednocześnie wydukaliśmy: „O nasz wyjazd”. „A konkretnie?”. I znów konsternacja, bo jak to? Wróżka i nie wie? „Czy będziemy zadowoleni i czy do wyjazdu w ogóle dojdzie?”. Pani Anna uśmiechnęła się, położyła karty przede mną i powiedziała, że mam przełożyć na trzy kupki do siebie, potem zgarnęła karty, przetasowała i rozłożyła na stole pożółkłe kartoniki. „Oczywiście wyjadą państwo i będą bardzo zadowoleni, państwa dzieci nie przeprowadzą się do Polski, zostaną poza granicami tego kraju”. Jedno dobre, pomyślałam sobie, bo nie ma nic gorszego jak jedno tu drugie tam... A ja egoistycznie trochę, ale chciałabym być przy dzieciach i mam nadzieję wnukach. 

    Drugie pytanie jest oczywiście o pracę i o finanse, bo to dość poważna rzecz. Niby pieniądze szczęścia nie dają, ale umilić je mogą, a ja mam dość już oglądania każdej złotówki po dwa razy! „Pani będzie pracować w domu, to dobre miejsce pracy i czuje się w nim pani bardzo dobrze. Będzie pani zarabiać z czasem wystarczające pieniądze i mąż nie będzie musiał pracować, a jeśli zechce, to będzie to się wiązało z jakimiś samochodami”. Pożyjemy zobaczymy - choć mnie ta wypowiedź dodała skrzydeł, bo pracą ściśle domową jest Talk Fusion, a ja teraz wiążę z nim wielkie nadzieje. I tu trochę żałuję, że nie dopytałam się o pisanie, czy powinnam dalej iść w tym kierunku, doskonalić się, czy kończyć opowiadanie o Florydzie czy w ogóle dać sobie spokój? Wszak pisanie to również praca w domu, choć nie wiem czy dochodowa :-)

    Generalnie moje podniecenie w pewnym momencie sięgało zenitu i ze stanu totalnego spięcia przenosiłam się w ogólne szczęście niczym nie dyktowane. Słuchałam jej melodyjnego głosu i nie wiem kiedy to te pół godziny minęło, pytaliśmy się jeszcze o dzieci, ich zdrowie i kariery, o Jerzyka czy wyjdzie z choroby i wygra z rakiem, czy będę miała córkę?... Wyszłam zadowolona i z lekkim niedosytem, tak jak powinno się odchodzić od stołu i doszłam do wniosku, że jak na razie wystarczy mi tych wiadomości, choć w miarę jedzenia apetyt rośnie :-) Gdyby ktoś chciał, to polecam: http://www.tarot.net.pl/ - cena 110 zł za pół godziny. Czy warto? Dla dobrego samopoczucia - warto! Szczególnie polecam tym, co się wahają i nie wiedzą, w którym kierunku mają dalej podążać.


    Kłóci się to jednak z naszą wiarą katolicką, bo przecież zaufać należy tylko Bogu i w nim pokładać nadzieję - niemniej to temat na inny wpis... bo ja czasami mam wrażenie, że Bóg mnie opuścił.

    9 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!