• Wędrówką życie jest człowieka...

    Spełnienie marzeń


    Kochani, wczoraj był dzień dziecka...

    Jak każda mała dziewczynka marzyłam, aby zostać gwiazdą - w dosłownym tego słowa znaczeniu... Ale dość szybko odkryłam, że się do tego nie nadaję - i tylko tyle... Nie za wiele wtedy wiedziałam o świecie dorosłych, jednak wiedziałam już, że boję się tłumu, więc nie ma mowy, abym wyszła gdzieś na scenę. Oczywiście wiem to z doświadczenia, bo - co wyda się w obecnym położeniu śmieszne - chodziłam na balet, pantominę jak i stepowanie, zaś z motyla w słonicę przemieniłam się duuużo później.

    Gwiazda:D korale i te sprawy - człowiek zna się na rzeczy:D

    Idąc do szkoły stwierdziłam, że będę pisarką, zaś moje teksty będą pochłaniać rzesze wiernych czytelników. Marzyłam, aby ludzie czekali z niecierpliwością na coś nowego i wyrywali sobie gazetę z rąk,  jednakże okazało się, że mam cholerne problemy z ortografią i nie jestem w stanie przeskoczyć tego problemu. Każde wypracowanie miało dwie oceny: 5 i 2 :-) I tak do matury...

    Kto z WAS pamięta naszyjniki z klocków LEGO???

    Po liceum wiedząc, że ani ze mnie umysł ścisły, ani humanista wybrałam charakteryzację - bo jak nie głową to rękoma można na życie zarobić. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę, bo choć nie ja byłam gwiazdą, to nie na papierze, a na twarzach opisywałam piękność i brzydotę naszego ludzkiego świata.

    Jak w życiu każdej kobiety w końcu nastąpił taki moment, że zapragnęłam zostać matką... Natomiast los podarował mi wspaniałego męża. Mam trzech fantastycznych synów. Patrzę dziś na nich, w to ich święto, i pytam się o marzenia. Przekrzykują się jeden przez drugiego: „ja chcę być pilotem, a ja piłkarzem, a ja będę podróżował..."Pamiętam jak dziś, że ja podczas pierwszej ciąży zamykałam oczy i wyobrażałam sobie Vika jako lekarza, dokładnie go widziałam. Biały fartuch, czyste zadbane ręce i... czułam rozpierającą mnie dumę.

    Ostatnie podrygi tyjącej ostrygi...choć wciąż jeszcze motyl :D

    Gdy ujrzałam syna, lekarz zniknął - raptem przestało mnie to interesować. Teraz wiem, że najważniejsze jest to, aby był porządnym człowiekiem, który otoczony jest przyjaciółmi i kochającą rodziną. Aby podążał za swoimi marzeniami i był szczęśliwy... Skąd to wiem?

    Wiem, ponieważ ja doznałam tego uczucia. Mam wszystko. Teraz też wiem, że marzenia się spełniają, trzeba tylko mocno w nie wierzyć i cierpliwie czekać. Mam dzieci i  męża - jako kobieta jestem spełniona. Nie wyobrażam sobie życia bez nich :-) Mam też wspaniałych przyjaciół - bardzo starych jak i zupełnie nowych, którzy są przy mnie w radościach i smutkach. I mam blog, gdzie pisząc znów przenoszę się w świat dziecięcych marzeń.  I tego w dniu dziecka wam życzę - nie ich spełnienia, bo to prędzej czy później nastąpi, ale czasu, otwartego umysłu i serca, które póki żyjemy będzie te marzenia wskrzeszało...

    Jeśli nie wierzycie, że wszystko może się zdarzyć proszę wejdźcie TUTAJ i zobaczcie sami!
    Nie bójmy się marzyć - sięgnijmy po gwiazdy!!!



    7 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!