• Wędrówką życie jest człowieka...

    Co ma Bąk do uzdrowicielskich rąk?


    Ryszard Bąk - słyszeliście o nim? 

    Natknęłam się na to nazwisko, gdy Jerzyk oświadczył mi, że jedzie do niego za namową żony. Uzdrowiciel - nieźle, pomyślałam sobie trochę z ironią, ale cóż... tonący chwyta się brzytwy. Usiadłam, włączyłam komputer i zaczęłam szperać. Potem już tylko przebierałam nogami czekając na telefon i opis spotkania. - Dzwoń do Jerzyka! - ponaglałam męża, który wciąż mnie uspakajał. 

    Spotkanie, które trwało może z pięć minut było z relacji naszego przyjaciela co najmniej dziwne. Facet obmacał go całego, powibrował, postukał i powiedział: Największy problem ma pan z wątrobą, a pani z kręgosłupem” - choć na nią tylko spojrzał. Proszę przyjść za miesiąc i nikomu nie mówić o mnie.

    Jerzyk ma zlokalizowanego raka na wątrobie i kilka przerzutów w okolicach żołądka. Po każdej wizycie boli go wątroba i kilka dni czuje się źle. 

    Teraz, podczas pobytu w Wadowicach, pojechaliśmy wszyscy razem do Goczałkowic Zdrój. Ludzi pełno, wszyscy uśmiechnięci i pełni jakiejś pozytywnej energii, niemniej wyczuć można napięcie. Ja w sumie czułam się zestresowana. Jakoś nie mogłam pozbierać myśli i najbardziej chciałam usłyszeć, że nic mi nie jest. 

    Ja nie leczę, ja uzdrawiam...

    Pierwszy mąż i diagnoza: Problem z nogami i układem moczowym. Koniec. 

    Potem ja i tu się posypało: Proszę się uspokoić, jest pani kłębkiem nerwów, do tego dochodzą ataki migreny i problem z... (i tu dotknął ciała tuż nad lewą piersią). Chciałaby pani też schudnąć, ale to nie takie proste. Proszę zbadać poziom hormonów i na litość Boską proszę się tak nie stresować, a teraz wrócić za miesiąc i nikomu o mnie nie mówić ani przez pięć minut nikogo nie dotykać, bo energia ucieknie.

    Wyszliśmy z pokoju. Jerzyk znowu zaczął narzekać, że się źle czuje, a mi zrobiło się niedobrze. Jedynie mój mąż nic nie mówił i całe to spotkanie uważał za groteskowo zabawne. 

    Wczoraj przy lekturze Potęgi podświadomości uśmiechnęłam się do siebie czytając: 
    Kiedy wszedł do domu, ci ślepcy podeszli do Niego. Jezus powiedział im: Czy wierzycie, że mam moc to uczynić?”. Odpowiedzieli Mu: Tak, Panie. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Niech się wam stanie według waszej wiary. I otwarły się ich oczy. A Jezus surowo im przykazał, mówiąc: Uważajcie, by nikt o tym nie wiedział. ( Mt 9, 28-30) 

    Ze słów „Według wiary waszej niech wam się stanie” widać wyraźnie, że Jezus zwracał się bezpośrednio do podświadomości niewidomych. Ich wiara polegała na napiętym oczekiwaniu, na nieomylnym przeczuciu, na wewnętrznym przeświadczeniu, że stanie się cud i ich modlitwy zostaną wysłuchane. I tak się też stało. Najstarszym bowiem lekarzem świata, najpowszechniejszą metodą leczenia jest - niezależnie od religii - wiara.

    Kto ma ochotę, to tu jest link do książki w pdf :D Miłej lektury!
    http://www.roonie.zabrzeg.net.pl/documents/Joseph%20Murphy%20-%20Potega%20podswiadomosci.pdf

    Co do Jerzyka, to walczy! Na przekór lekarzom konwencjonalnym jego organizm nie poddaje się i ma się całkiem nieźle jak na taką chorobę. Jednak co najważniejsze, my wszyscy w około nabraliśmy dystansu do życia i powoli uczymy się żyć na nowo, w zgodzie z naturą i samym sobą. 

    Dodatkowo wciągnęliśmy się w koalicję Dr. Ratha w obronie zdrowia, gdzie poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy nie boją się głosić prawdy na temat konwencjonalnych metod leczenia i poprzez edukację niosą pomoc wszystkim, którzy są otwarci na zmianę sposobu myślenia... Bo przecież faktów na temat medycyny komórkowej nie da się podważyć :)

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!