• Wędrówką życie jest człowieka...

    Przysięga Hipokratesa odchodzi do lamusa...


    Będzie prosto i od serca, bez badań naukowych, cyfr i opinii innych, bo to nieistotne. Otwieram teraz szeroko oczy, bo dociera do mnie jak nic nie warte dla drugiego człowieka, ba - i to lekarza - jest życie ludzkie. Nigdy bym tego nie napisała, bo lekarz, prawnik czy nauczyciel jest dla nas następnym po Bogu... Ufamy i powierzamy mu swoje życie. To przecież autorytet, człowiek obdarzony niezwykłą empatią i chęcią pomocy innym. Nikt o zdrowych zmysłach nie przeciwstawi się poleceniom lekarza, nikt nie zignoruje jego opinii, a jednak... Teraz nóż, którego nota bene nie mam, ale dla własnego bezpieczeństwa chyba zacznę nosić, otwiera się w kieszeni.


    Gołymi rękoma mam ochotę udusić faceta w białym fartuchu, który odmawia przyjęcia Jerzyka na oddział do szpitala. Ma oczywiście skierowanie od lekarza onkologa, a jakże  - niemniej słyszy: no jak się pan uprze to położymy, ale i tak nic nie zrobimy, bo... I tu odwraca się odchodząc. Już nawet nie słychać wytłumaczenia, które zapewne jest nie mniej irracjonalne jak sam fakt olania skierowania. Jerzyk od dwoch tygodni ma problemy z wątrobą.

    Tomograf, który był robiony trzy tygodnie temu wykazuje małe zmiany! Dzięki Bogu guzy się pomniejszają, nie ma nic nowego i żadnych wzrostów... Niemniej wątroba obciążona chemioterapią odmawia współpracy.

    Niestety nie wiemy co się dzieje, nikt nie udziela fachowej pomocy i panuje generalnie spychologia. Onkolog wysyła do hepatologa, hepatolog do onkologa i nikt, absolutnie nikt nie mówi dokładnie, o co chodzi. Wyniki z dnia na dzień się pogarszają, zaś sam Jerzyk niedługo będzie przypominał Chińczyka. Tyle że nie ma skośnych oczu jak i wzrostem mocno odstaje...


    Jerzyka nikt nie zapytał jak to się stało, że guzy się zmniejszyły - nikt się tym nie zainteresował, jak też nikomu nie zależy na tym, aby w końcu dociec co się dzieje z wątrobą i woreczkiem żółciowym, czy idąc dalej śledzioną.
    A kogo to obchodzi? Na pewno nie lekarzy, którzy nie wiedzą nawet co to jest ostropez plamisty i na co działa. Już nie wspomnę o B17 i innych witaminach.

    Co więc się dzieje z przysięgą Hipokratesa? Ano kochani nic... Wypowiada się słowa, które teraz w XXI wieku nie mają znaczenia, bądź są za mądre i za ludzkie, bo kto by się przejmował jakimś tam jednym życiem ludzkim, skoro i tak jest nas za dużo?

    1 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!