• Wędrówką życie jest człowieka...

    Pośredniak nie straszy...


    Chciałam się dowiedzieć kilku rzeczy à propos mojego ewentualnego pozostania w Norwegii.

    Wzięłam ze sobą mapę, adres i bilet miesięczny, który to zakupiłam już pierwszego dnia, bo nie uznaję jeżdżenia na gapę. Nigdy tego nie robiłam... i myślę, że można sobie na to pozwolić tylko w ekstremalnych warunkach.

    Bilet miesięczny kosztuje w Bergen 660 koron (ważne, aby pamiętać o odbijaniu za każdym razem karty - to nie jak w Polsce, że się kasuje raz i potem 30 dni spokoju; tu mając bilet miesięczny, ale nie odbity przy pechu można zapłacić karę).

    Urząd pracy znajduje się w centrum Bergen w pięknej okolicy. Wchodzę zniechęcona na maksa, bo jeszcze czuję podmuch warszawskiego pośredniaka, który odpycha krzykliwie skwaszonym grymasem urzędniczki... Co w sumie nie dziwi, bo w poszukiwaniu pracy tłumnie tam ludzie przychodzą.

    Czysto - nie wiem dlaczego to jest moja pierwsza myśl - i jakoś tak nieurzędowo, bardziej to przypomina przychodnię lekarską :-) Biorę numerek i siadam. Rozglądam się i widzę pustki, myślę, że może pomyliłam miejsca, ale nie... Podchodzę do okienka i szczery uśmiech mnie wita. Fajowo - zupełnie jak w USA :-) Zapewne nie mogą dyskryminować przyjezdnych. Pani odpowiedziała na wszystkie moje pytania i wyciągnęła mi następny numerek do kolejnego pokoiku, gdzie usłyszałam, że z pracą będzie trudno... Norweskiego należy się uczyć, ale nic nie przesądzone, bo angielski mam ponoć całkiem dobry. Z tym to może z uprzejmości pani przesadziła, ale i tak było miło. Poświęciła mi nieco ponad pół godziny, poopowiadała o życiu w Norwegii i o dziwacznych zwyczajach... Słowem, zachęciła do przeprowadzki.

    www.naw.no - urząd pracy w Norwegii, choć polecam odwiedzić osobiście w ramach dokształcania kulturowego; co też warto wiedzieć - urząd udostępnia komputer z internetem (piszę o tym, bo w Polsce większość stron jest poblokowanych, tu możemy serfować do woli po necie), jak i drukarkę, aby chociażby wydrukować CV.

    http://www.nav.no/Lokalt/Hordaland/Kontakt+oss/NAV+Bergenhus.805321240.cms - a tu adres urzędu pracy w Bergen, adres i mapka :-)


    5 komentarze:

    1. Do odwaznych swiat nalezy- to co, przeprowadzka ?

      OdpowiedzUsuń
    2. Przyznam, że nie przyszło mi do głowy, aby w jakimś kraju, którego obywatelką nie jestem - iść do "pośredniaka".
      Zazwyczaj, z tego co słyszę lub praktykują w mojej rodzinie było to
      - szukanie ogłoszeń o pracę, będąc jeszcze w kraju
      - pytanie znajomych, którzy już tam są i np. chcą przyjechać na święta i przydało by się zastępstwo
      - "nieznajomi" - którzy, "sprzedają" swoją obecną pracę np. za równowartość 1 pensji
      - chodzenie od punktu do punktu i pytanie się o to, czy jest jakaś praca

      Całe życie się człowiek uczy :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. hehe:) Edytka, otóż...ja zawsze chodziłam po pośredniakach :) nie abym lubiła - ale zawsze się dużo ciekawych rzeczy dowiedziałam - a to gdzie najlepiej się uczyć języka, a to gdzie organizują spotkania np. klubu pań, kursy i inne - zawsze wychodziłam z głową pełną pomysłów :) hehe..., wyjątkiem jest polski pośredniak - tam mnie zawsze dopadała depresja :) )

        Usuń
    3. Wizyta w pośredniaku wyglada tak samo we wszystkich krajach świata :)Choć pewnie w NOrwegii bardziej przejmują się Twoim losem

      OdpowiedzUsuń
    4. Zostałas nominowana :)
      http://poradnikemigranta.blogspot.co.uk/2012/12/liebster-award.html#links

      OdpowiedzUsuń

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!