• Wędrówką życie jest człowieka...

    Google po norwesku i kapitulujący Rutkowski


    Zasiadłam, aby po dłuższej nieobecności oddać się przyjemności pisania i powrócić do Was, a tu Blogger wita mnie po norwesku. Co za dziwaczny język! Zupełnie jakby polski był łatwy... :-) W pierwszym momencie miałam zamiar zmienić ustawienia i powrócić do ojczystego wydania, ale zmieniłam zdanie. Zostanie norweski Blogger :-)

    W USA miałam wszystko po angielsku i to mi ułatwiało naukę, tym razem będzie tak samo, choć jeszcze „Forhandsvising” z „a”, nad którym powinno być kółeczko niewiele mi mówi... (całe szczęście, że tu wszyscy znają angielski). Jednak doświadczenie związane ze zmianami miejsca jak i kraju zamieszkania podpowiada mi, że to jest najrozsądniejsze wyjście...

    Norwegia jest na pierwszy rzut oka bardzo przyjaznym krajem, co trochę przytłumiło moje obawy i stres związany z opieką nad dziećmi. Przy moich wariujących trzech z piekła rodem diabełkach widziałam oczami wyobraźni siebie w zakładzie psychiatrycznym, omotaną w biały kaftan i bijącą głową w ścianę po tym, jak mi zabrali dzieci. Wszak one według tutejszego prawa należą do państwa, które ma prawo decydować o tym, czy rodzice są wystarczająco dobrymi kandydatami na wychowawców „ich” dzieci. Nam się to w głowie nie mieści, prawda? Toteż proszę się nie dziwić, że pikantne historie o tym, jak rodzice tracą dzieci i nie mogą ich odzyskać doprowadzają mnie do zgoła paranormalnych stanów lękowych, że boję się nawet własnych myśli. Do tego dochodzi wizja nieskutecznego Rutkowskiego, który polega na polu bitwy i nie udaje mu się wyrwać maluchów ze szponów norweskiego systemu... Paranoja :-)


    Niemniej nie taki diabeł straszny, jak go malują. Życie toczy się normalnie, o czym będę Wam opowiadać, licząc na to, że nie jeden z Was, który planuje emigrację do Norwegii, USA czy też Kanady nie będzie miał wątpliwości, że to dobra, aczkolwiek trudna decyzja i znajdzie tu coś dla siebie - ku pokrzepieniu rozdartego serca.

    3 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!