• Wędrówką życie jest człowieka...

    Ile czasu potrzebujesz na podjęcie decyzji?


    Witam Ciebie serdecznie!

    Każdy wie, jak wygląda praca na etacie. Poranne wstawanie, przebijanie się w korkach, by w końcu swoje osiem godzin odbębnić. Piszę odbębnić, bo pracy swojej nie kochałam. Szanowałam, owszem - niemniej wynikało to z wychowania i poczucia obowiązku. Zawsze byłam niewolnikiem pensji. Nie pracowałam tak naprawdę dla firmy X, tylko dla comiesięcznego wynagrodzenia, które nie spełniało moich oczekiwań, co pogłębiało frustrację.



    Kiedyś, całkiem niedawno, bo pewnego letniego poranka, obudziłam się i spojrzałam na swoje życie z innej perspektywy. To, co zobaczyłam przeraziło mnie. Dlatego postanowiłam coś zmienić.

    Przypomniała mi się koleżanka, która mówiła coś tam - przyznam się szczerze, że wtedy jej nie słuchałam -  o biznesie w domu. Brrr... - pomyślałam, to musi być coś a'la Amway, ale ciekawa jak jej to idzie - zadzwoniłam. Niczego się nie spodziewałam po tej rozmowie. Nie byłabym też zdziwiona, gdybym dowiedziała się, że jej sytuacja uległa zmianie i właśnie siedzi za biurkiem w jakiejś urzędówce.

    Okazało się jednak, że ma się dobrze i to bardzo dobrze. Powinnam zacząć jej zazdrościć, bo to takie naturalne - niemniej nie tym razem, bo postanowiłam również przejść na swoje. Jeszcze pracując na etacie - aby było bezpiecznie - zaczęłam próbować. Próbować to znaczy macać, sprawdzać, zbierać opinie innych, a przede wszystkim myśleć. Social network czy jak wolicie MLM nie przemawiał do mnie. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, dlatego decyzję odwlekałam i odwlekałam... Moja głowa napchana była aż po uszy i czubek nosa stereotypami na temat tego modelu biznesu, który jest też często nazywany - błędnie - piramidą finansową.

    Pomyślałam - o, co to to nie! Nie będę pracować na kogoś i napychać mu kieszenie pieniędzmi. Liczy się miejsce w sieci,  to przecież jakaś paranoja! Nigdy nie zarobię więcej niż ci na górze! A w ogóle to ja się nie nadaję do tego. Nie umiem namawiać ludzi do kupna (choć chcąc nie chcąc pracowałam kiedyś jako telemarketerka i tylko ja wiem, jak bardzo nienawidziłam tej pracy! ). Nie mam czasu na takie felerne eksperymenty... choć sama w tej piramidzie siedziałam. Spójrzcie sami:



    Minął kolejny miesiąc, a ja przez 30 dni, tłocząc się w żółto-czerwonym autobusie, często bez klimatyzacji, stojąc w korkach zadawałam sobie pytanie: czego właściwie się boję? Moje życie przypomina jakiś labirynt bez wyjścia, ograniczony moimi słabościami bez pokrycia. Chciałam zacząć istnieć, a nie żyć - szarość dnia w środku upalnego lata przytłaczała mnie, zaś życie w matriksie nie było fascynującą i świetlaną wizją na kolejne lata. Wszak życie mam tylko jedno, tylko jedno...

    Znowu zadzwoniłam do koleżanki. Ten telefon był najodważniejszą, a zarazem najtrudniejszą decyzją w moim życiu... Potem wszystko zaczęło nabierać nowych kolorów!

    Stałam się wolnym człowiekiem! Sama decyduję, kiedy i z kim chcę pracować. Jestem niezależna. Uwielbiam swoją pracę w domu, choć to nie oznacza, że jestem odcięta od ludzi - wręcz przeciwnie - jestem częścią międzynarodowej firmy, gdzie nie ma żadnych ograniczeń. Nie wierzysz? Śmiejesz się? Cóż... Ja też taka byłam, więc doskonale to rozumiem, niemniej wiem, dziś wiem, że każdy dzień spędzony na doszukiwaniu się „pułapek” był stracony - i nie odzyskam go już.

    A Ty? Ile jeszcze potrzebujesz czasu, aby podjąć tę najważniejszą decyzję swojego życia?

    http://1200356.talkfusion.com/ - mój szczęśliwy biznes! - pytaj!


     


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!