• Wędrówką życie jest człowieka...

    Poświętnie, czyli jak minęła Wielkanoc w Bergen


    Spokojnie i cicho. Dokładnie tak. Okazało się - i tu dziękuję nowo poznanym znajomym - że od środy do poniedziałku było wolne! NIC - dosłownie nic nie było otwarte. Na chwilę podnieśli kraty spożywczych pawilonów w sobotę rano, ale na próżno w nich czegokolwiek szukać, powiewało pustkami i zbutwiałym zapachem resztek. God Paske! - Wesołych świąt :-)

    Okazuje się, że ten protestancki naród lepiej i godniej czci mękę Pańską. To było dla nas największym zaskoczeniem i to bardzo miłym...W końcu każde święta powinno spędzać się rodzinnie. W pędzącym na oślep dniu za dniem miło na chwilę się zatrzymać, spojrzeć na życie leniwie i to ze szczytu górskiego, gdzie jak na dłoni widać piękno stworzonego przez Boga cudownego świata. 

    W Bergen jest jeden rzymsko-katolicki kościół, który chyba nie pełni takiej funkcji jak polonijny kościółek w Pompano Beach. Po pierwsze ten jest wspólny - odbywa się kilka mszy świętych dziennie, ale każda w innym języku :-) Po Polsku są aż dwie: o 15:00 i chyba - nie chcę skłamać - 19:30. Po drugie stoi w środku miasta i „straszy” swoim zimnem i szarością, choć tłumnie wypełniony wydawał się przyjaźniejszy. Zimno nie dotyczy chłodu w środku, bo kościół na tyle ogrzewany, że można w krótkim rękawku stać, lecz posępnego i smutnego wyglądu. W Pompano było rodzinnie, każdy każdego znał i bigos z sernikiem kawą popijane można było po mszy zdegustować, pod palmą obgadując innego emigranta... :-) 

    Chór - z przyjemnością się słucha, jestem zaskoczona, że tu w Bergen można zatracić się w melodii... Szczerze mówiąc, czasami mam dość kościelnych, wiecznie tak samo brzmiących organów, których dźwięki wypełnione smutkiem wdzierają się na siłę w nasze ciała. 

    Strona Kościoła św. Pawła w Bergen: http://www.bergenpol.com/


    1 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!