• Wędrówką życie jest człowieka...

    Jak się dorobisz, to...


    Słuchajcie - nie powinnam, bo nie chcę robić nikomu przykrości, ale opiszę pewną sytuację z życia wziętą, która powaliła mnie na kolana. Dosłownie!

    Zaczynam się gubić, na którym blogu mam to opisać, bo tyczy się to zarówno emigracji, jak i pracy oraz sfery marzeń tych na dnie serca. O ile ludzie je mają? (serce bądź marzenia).

    Ci, co nie wiedzą, o czym mówię zapraszam na www.justynakotowiecka.pl - to blog poświęcony bogatemu zdrowiu! Dokładnie tak - znajdziecie tam informacje o medycynie komórkowej oraz możliwościach zarobkowych jakie daje internet i programy partnerskie. Dla niedowiarków to też fajna sprawa, bo mogą sobie poobserwować... To takie science-fiction - wyjdzie czy nie wyjdzie? - które trzyma w napięciu.

    Ale wracając do mojej opowieści. Spotkałam przemiłą osobę, która wykonuje prace fizyczne. Rozmawiamy sobie spokojnie o życiu, dzieciach i trudach egzystencji. Kobieta jest z „pipidówka dolnego”, więc nabieram do niej ogromnego szacunku, że daje sobie tak świetnie radę. Nie jest zadbana, właściwie wygląda dużo starzej niż pokazuje to metryka, ale uśmiecha się cudnie. Pada w końcu pytanie, czy ja pracuję. Odpowiadam z wielkim entuzjazmem, że i owszem. Z każdym słowem ona uważniej mi się przygląda. Myślę sobie: fajnie natrafić na osobę tak rozeznaną w tym, co mówię, bo zazwyczaj marketing sieciowy to czarna magia. Nagle ona mówi do mnie:

    - Cholera, jaka wielka szkoda! My raz w roku jeździmy do Turcji na siedem dni! Tam czujesz się jak królowa. Chodzisz obwinięta ręcznikiem, rzucisz dolara i już za tobą cały dzień biegają służący, drinki podają i się uśmiechają... No ale nic się nie martw, jak kiedyś zarobisz, to odłożysz i też pojedziesz! Byłaś w Turcji?
    - Nie.
    - To się nie martw, wszystko przed tobą!

    Zatkało mnie zupełnie! Na tyle, że nic nie mogłam z siebie wykrztusić. I nie mogę do tej pory... Niesamowite!



    2 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!