• Wędrówką życie jest człowieka...

    Zawiodłam w kolorze blond


    Jak zapewne wiesz, kobiecie trudno jest dogodzić, a kwestia wyglądu zawsze jest tematem drażliwym! Ja wcale się nie różnię od innych niewiast i umiejętnie potrafię sobie wmówić setki irracjonalnych rzeczy! Jedyne czego nie umiem, to przyjąć z uśmiechem i szczerze pojawiających się od czasu do czasu komplementów. A Ty? Zwłaszcza tych na temat wyglądu. Ja zawsze wiem lepiej - przecież mam lustro. Prawda? Generalnie na każdej płaszczyźnie mam taki problem! Sama nie wiem, jak z tym walczyć. Wyglądam źle, piszę jeszcze gorzej i w ogóle czego się nie tknę, to mi nie wychodzi, nikt mnie nie lubi i nikomu na mnie nie zależy. Przecież wokoło mnie jest tylu wspaniałych, uzdolnionych, młodszych i mądrych ludzi! Co gorsza, komplementy od osób bliskich jeszcze bardziej mnie drażnią. Kto jak kto, ale przyjaciele powinni być bardziej szczerzy i nie prawić słodkich kłamstw. Paranoja! Prawda?

    A teraz całkiem poważnie, bo to wcale nie jest śmieszne i jeśli Ci się wydaje, że żartuję, to jesteś w błędzie. Jak tak się nad tym zastanowię, to moje obawy nie wynikają z braku pewności siebie czy też akceptacji fizjologicznej ;-) Myślę też bezczelnie, że nie tylko ja mam takie problemy. Otóż ja się panicznie boję zawieść... Boję się, że mąż mi wypomni, że w dniu ślubu wyglądałam szczuplej i częściej się uśmiechałam, że dzieci spodziewają się lepszej - cierpliwszej matki, a przyjaciele wierniejszej przyjaciółki.
    Ostatnio znajomy poprosił mnie o pomoc w tłumaczeniu - powiedziałam TAK, oczywiście, bo jak najbardziej chcę pomóc! Zabrałam się do tego, zaczęłam tłumaczyć z angielskiego na polski no i w połowie przerwałam. Dlaczego? Otóż doszłam do wniosku, że na pewno źle to zrobię i że na moje miejsce znajdą się inne lepsze osoby... Dziś dowiedziałam się, że tekst jest dawno przetłumaczony. No i siedzę, teraz pukając się w to głupie czoło, pełna żalu do siebie, bo przecież co jak co, ale angielski dobrze znam, a polski jeszcze lepiej i wiem, że spokojnie dałabym radę. Oczywiście to, co mnie teraz zabija to poczucie, że na całej linii zawiodłam zaufanie drugiej osoby, okazałam się nieterminowa i w ogóle niegodna uwagi. I tak w kółko! Na dodatek przerażona jestem, że On już nie poprosi mnie o pomoc.

    Dlatego zaprzysięgłam sobie, że będę z tym wrogiem walczyć i zniszczę go! Jestem wspaniała i w głębi serca wiem o tym! Teraz czas, aby pokazać światu, na co mnie stać - a to dlatego, że jeśli ja potrafię, to i każda inna żyjąca na tym świecie istota! :-D

    ...masakra! Wpis ten miał być o przejściu z brązu na blond! Zatem nie rozpisuję się więcej, oto ja w dzisiejszej odsłonie :-)

    Czy wiesz, że jak klikniesz w zdjęcie to się powiększa?
    Włosy robiła mi Justyna, moja uzdolniona immieniczka.
    Już wkrótce powinna pojawić się na blogu informacja o niej,
    aby wszystkie osoby w Bergen miały możliwość umówić się
    z nią i zachwycić jej nieziemskim talentem.
    Najważniejsze jest jednak to, że jej usługi są o niebo tańsze niż w
    norweskich salonach!


    11 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!