• Wędrówką życie jest człowieka...

    Stres powoduje tycie!


    Witam Ciebie serdecznie!



    Ostatni rok przeplatany był łzami, cierpieniem i poczuciem bezradności. Wszystko co mnie, nas, moją rodzinę spotkało podszyte było ogromnym stresem. Dlaczego o tym piszę? Nie aby się żalić, bo wszystko to już za mną, ale by uświadomić Tobie, jak poważny wpływ na nasze zdrowie, wagę i porażki odchudzania ma właśnie przewlekły stres.


    Powoduje on bowiem uwalnianie się większej ilości neuropeptydu Y w mózgu. Nazwa ta niewiele mi mówiła, więc sprawdziłam i okazuje się, że jest to hormon odpowiedzialny za gromadzenie tłuszczu w komórkach.  Ponadto dochodzi jeszcze jedna rzecz. Jest to wytwarzany w warunkach stresu hormon nadnerczy o nazwie kortyzol. To mój największy wróg i sprawca otyłości brzusznej, bo na takową cierpię. W okolicy brzucha znajduje się najwięcej receptorów dla kortyzolu, który odkłada tłuszcz w komórkach właśnie tam. Jakby radości było mało, to należy dodać do tego fakt, iż stres zmniejsza wytwarzanie leptyny. To zaś te hormony, które dają uczucie sytości. Ponieważ jest ich mniej, wciąż czujemy głód. Ja muszę przyznać, że w ostatnim etapie choroby przyjaciela, która zbiegła się z naszą przeprowadzką do Norwegii, budziłam się z głodu w nocy. Potrafiłam zjeść paczkę delicji i z powrotem wrócić do łóżka. To było efektem noradrenaliny, która podczas stresu generuje niekontrolowany apetyt na węglowodany, które jak wiadomo są niezbędne do wytwarzania serotoniny - po naszemu: hormonu szczęścia! A tego uwierzcie mi było jak na lekarstwo. Wszystkie te przykre i stresujące doświadczenia naprowadziły mnie na koalicję dr.Ratha w obronie zdrowia. Po ukończeniu kursów I i II stopnia zapragnęłam wiedzieć więcej i więcej! To przecież moje zdrowie, moja nadwaga i moja odpowiedzialność, by coś ze sobą zrobić i życie poukładać!


    Miałam też, i w sumie do teraz z tym walczę, problemy ze spaniem. Jest ono przerywane głupimi snami. Właściwie wciąż mi się coś śni... Budzę się często zlana potem no i nocka z głowy. Najlepiej śpi mi się jak już wyprawię męża i dzieci do szkoły. Wtedy nad ranem otulona promieniami słońca miewam te łagodne i pełne nadziei na jutro sny.


    Moim celem jest nauczyć się prawidłowej reakcji na stres. Jakoś go trzeba przecież rozładować. Należy też aktywnie odpoczywać. Jak wiecie, niedawno rozpoczęłam ćwiczenia z 7 minut. Trudno mi jeszcze powiedzieć, czy przynoszą one jakieś efekty. Waga stoi, więc nie pojawiają się tu żadne wpisy dotyczące chudnięcia, bo nie będę ani siebie, ani Ciebie oszukiwać. Jedno jest pewne i to mnie ogromnie cieszy. Nie boli mnie kręgosłup. Może to nie ma nic wspólnego z ćwiczeniami? A może właśnie ma? Nie wiem, ale odkąd regularnie trenuję, to czuję więcej energii i zero bólu - ani kręgosłupa, ani bioder. Dlatego dalej to robię, zresztą w moim pełnym zajęć dniu już nauczyłam się wygospodarowywać te kilka minut i cieszę się, że stanowią one część rutyny :-D


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!