• Wędrówką życie jest człowieka...

    Home, sweet home!


    Nie myślałam, że tak szybko to powiem, a jednak. Wróciłam... Po wakacjach w Polsce, tu w Bergen otwierając drzwi do mieszkania pomyślałam: "nareszcie w domu!" Cudowne uczucie.

    Niemniej jeszcze niedawno sądziłam, że miano domu jest tylko i wyłącznie zarezerwowane dla Polski, kraju, który zapewnił mi edukację i wychowanie, obdarowując mnie przyjaciółmi. Miejsce, które przewijało się przez te wszystkie lata emigracji w niszczących zdrowy rozsądek wspomnieniach. To absurdalne i niedorzeczne, a jednak cholernie prawdziwe! Aby przekonać się, co oznacza słowo "dom" musiałam powrócić do Polski i przeżyć w Warszawie trzy długie lata, gdzie każdy dzień dodawał mi setkę siwych włosów. Czy nie wystarczyło zajrzeć do słownika? Albo wsłuchać się w mądre przysłowia? Nie, oczywiście, że nie. Ja musiałam wrócić i przeżyć traumę sama. No bo co by było, gdyby inni się mylili? Co byłoby, gdyby Polska jak czuła matka przyjęła mnie z otwartymi ramionami i głaszcząc po głowie zapewniła, że wszystko będzie dobrze? Przecież nikt za mnie nie przeżyje życia i wszystko muszę sprawdzić sama, ja i tylko ja - prawda?
    Gówno prawda :-D O! I tyle w tym temacie. Musiałam przeżyć 40 lat, aby zrozumieć, że dom nie jest tam, gdzie mieszkam, ale tam, gdzie kocham i jestem kochana :-D Straciłam swój raj. Teraz wiem, że to dlatego, iż nie doceniałam tego, co mam. Czy powrócę na Florydę? Nie wiem, ale będę chciała, choć nie za wszelką cenę. Biorę życie jakim jest. Byłam zapatrzona w nieistniejące mrzonki o Polsce miodem płynącej... a tam nawet octu nie ma :-( Jest zatem Bergen i Norwegia... Nazwy, miejsca już nie mają większego znaczenia, miejsce, z którego do Ciebie piszę jest moim spokojnym domem. To ta chwila, kiedy czuję się bezpiecznie i odzyskuję wiarę w siebie. To cisza, to muzyka wodospadu za oknem, to stukot klawiszy na laptopie, to spokojny sen moich dzieci... Dobrze jest być w domu, pochodzić nago dotykając ścian m2 bez wstydu istnienia!

    Na zakończenie zacytuję Christophera Doyle'a bo wyjął mi te słowa z ust!
    Dom jest tam, gdzie jest twoje serce. Powinieneś zawierzyć swojemu sercu na tyle, aby odkryć, że twój dom nie musi być tam, gdzie (w tym życiu) się urodziłeś. Część ludzi wie to od zarania, inni, jak ja, dowiadują się tego znacznie później i muszą mieć za sobą sporo perypetii, aby to chwycić...

    ...i jeszcze inne spojrzenie :-)

    5 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!