• Wędrówką życie jest człowieka...

    Ile jesteś warta?


    Kochane Kobiety!

    Specjalnie i z wyrachowaniem dziś podkreślam słowo KOBIETY! Choć nie umniejszam ani trochę Panom. Wszak Bóg był mężczyzną, jakby na to nie patrzeć. Doskonałym. Prawda? Dziś rano zauważyłam pewien wpis na FB. Oczywiście jest on nam wszystkim znany, a przynajmniej raz gdzieś tam przelecieliśmy go wzrokiem, nie zastanawiając się głębiej nad jego treścią. Bo i niby nad czym? Wiadomo, że my KOBIETY jesteśmy wspaniałe. Mówią o nas wszyscy - wielcy jak i Ci malutcy. Piszą wiersze, malują, podziwiają... Słowem nie potrafi świat bez nas egzystować.

    Właśnie przed chwilą wykasowałam całą zapisaną stronę. Jak zwykle rozpisałam się niemiłosiernie, poruszając setki dodatkowych tematów. To się nazywa wena twórcza jak i również artystyczny nieład. Wszystko naćkane na biurku, a u mnie we wpisach... Hehe jak dobrze, że jest jeden klawisz delete i z głowy, posprzątane. Szkoda tylko, że w życiu to usuwanie nie idzie tak szybko :-)

    Chciałam tylko powiedzieć, że najważniejsze w tekście poniżej tak naprawdę jest tylko ostanie zdanie! Myślę, że to problem wielu kobiet. Wróć! Nie myślę - WIEM! Dostaję emaile, rozmawiam, czatuję i wciąż powraca ten sam wątek. To smutne... ale prawdziwe.  
    Kiedy Bóg tworzył kobietę, pracował do późna szóstego dnia. Przechodził obok Anioł i zapytał:

    “- Dlaczego poświęcasz tyle czasu właśnie temu dziełu?” A Pan odpowiedział:

    “- Czy zauważyłeś wszystkie szczegóły, jakie muszę uwzględnić, żeby ją... ukształtować? Musi być zmywalna, choć nie zrobiona z plastyku, mieć więcej niż 200 ruchomych części, które mają być wymienialne i musi ona funkcjonować na wszelkiego rodzaju pożywieniu; musi być zdolna objąć kilkoro dzieci na raz, przytulić tak, by uzdrowić co jest do uzdrowienia – od stłuczonego kolana do złamanego serca, a to wszystko musi zrobić tylko dwiema rękami.” Anioł był pod wrażeniem.

    “- Tylko dwiema rękami… niemożliwe! I to jest model standardowy?! To zbyt wiele pracy jak na jeden dzień… Jutro dokończysz.” “- Nie będę czekać do jutra - powiedział Pan - Jestem już tak bliski ukończenia tego dzieła. Stanie się najmilsze mojemu sercu. Ona sama siebie leczy, kiedy zachoruje i potrafi pracować 18 godzin dziennie.” Anioł podszedł bliżej i dotknął kobiety.

    “- Ale uczyniłeś ją taką miękką, Panie.”

    „- Jest miękka” - powiedział Pan - lecz uczyniłem ją także silną. Nie wyobrażasz sobie nawet, co potrafi znieść i ile pokonać.”

    “- Czy ona potrafi myśleć?" - zapytał Anioł. Pan odpowiedział:

    “- Nie tylko potrafi ona myśleć, ale potrafi przekonywać i pertraktować.” Anioł dotknął policzka kobiety…

    “- Panie, zdaje się, że to dzieło przecieka! Zbyt dużo nałożyłeś ciężarów.”

    “- Ona nie przecieka… To łza” - poprawił Pan Anioła.

    “- Łza? A co to takiego?” - zapytał Anioł. Pan odpowiedział:

    “- Łzy są jej sposobem wyrażania smutku, wątpliwości, miłości, samotności, cierpienia i dumy.” To zrobiło duże wrażenie na Aniele.

    „- Panie, jesteś geniuszem. Pomyślałeś o wszystkim. Kobieta jest naprawdę cudowna!”

    „- Rzeczywiście jest! Kobieta posiada siłę, która zadziwia mężczyznę. Potrafi ona radzić sobie z kłopotami i dźwigać ciężkie brzemię. Ma w sobie szczęście, miłość i przekonania. Uśmiecha się, gdy chce jej się krzyczeć. Śpiewa, gdy chce jej się płakać, płacze, gdy jest szczęśliwa i śmieje się, gdy się boi. Walczy o to, w co wierzy. Sprzeciwia się niesprawiedliwości. Nie akceptuje „nie” jako odpowiedzi, kiedy widzi lepsze rozwiązanie. Daje z siebie wszystko, żeby jej rodzinie dobrze się wiodło. Zabiera swoją przyjaciółkę do lekarza, kiedy się o nią martwi. Jej miłość jest bezwarunkowa. Płacze, kiedy jej dzieci odnoszą sukces. Jest szczęśliwa, kiedy wiedzie się jej przyjaciołom. Cieszy się, kiedy słyszy o narodzinach czy weselu. Boli ją serce, kiedy umiera ktoś z rodziny lub bliski przyjaciel. Ale znajduje siłę, by żyć dalej. Wie, że pocałunek i przytulenie mogą uzdrowić złamane serce. Ma tylko jedną wadę... Zapomina, ile jest warta…“


    Kobiety! Matki, żony i kochanki :-) Apeluję! Obojętnie co robicie, do czego dążycie, ile celów i marzeń przed Wami... Ile porażek i upadków za Wami, proszę pamiętajcie - niezależnie od tego jesteście WARTOŚCIĄ SAMĄ W SOBIE! Nie trzeba nic więcej.


    WYSTARCZY, ŻE JESTEM, że żyję, a całą resztę ogarnę! Dam radę! A co! Ja nie dam? Oczywiście, że dam! :-)


    PS. U mnie 4,25 mniej na wadze! Nadal się oczyszczam, zumbuję i spaceruję. Jeszcze nie rozpoczęłam diety ścisłej - na razie odstawiłam białe pieczywo, słodycze, coca- colę... Wypijam szklankę wody na czczo i litr przez dzień. Nie jem po 19:00 - niby się mówi, że do 18:00, ale ja późno chodzę spać! A Wam jak idzie? Kto ze mną?


    Ściskam serdecznie Was wszystkie i każdą z osobna! Kobiety, jesteście wspaniałe! Panowie... Eh, Panowie... Nie martwcie się, Wam nikt nie umniejsza. Jedynie proszę połaszczcie nas proszę po głowie, pocałujcie w policzek i przytulcie z miłością najmocniej jak potraficie swoimi opiekuńczo silnymi ramionami.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!