• Wędrówką życie jest człowieka...

    Proroczy sen


    Cześć, a właściwie dobry wieczór :-)

    Czy wierzysz w sny? Czasami wydaje mi się, że sen jest niczym innym jak kontynuacją naszych myśli w ciągu dnia. W sumie jest to logiczna teoria. Prawda? Otóż ja ostatnio dużo myślę. Powiem, że to ciężka praca, niewspółmierna do jej efektów końcowych, bo po całym dniu główkowania bywa tak, że nic absolutnie nie wymyślam, a przecież mózg mi parował cały dzień.

    Myślę, że nie jestem odosobniona i nie tylko ja mam takie rozterki, a jeśli jestem jedna to oznacza, że przybrałam jakąś karykaturalną postać i tylko upodabniam się nieudolnie do homo sapiens. Tak czy siak lubię swoją niesforną naturę. Ciekawi mnie to, co wymyślę kolejnego dnia i jak go spędzę. Cieszę się każdym porankiem jak dziecko i odsuwam od siebie podświadomie to, co złe. I wcale nie chcę dorosnąć. Dojrzałość zabija marzenia. Wkrada się wtedy ta przerażająca szarość dnia. Praca, dom i sen. Nie ma czasu na nic. Zewsząd same trujące wiadomości naładowane negatywnymi emocjami i ponuro złowieszcze twarze obok nas. Te same trasy, te same czynności, ta sama frustracja, co do garnka włożyć. A włożyć trzeba. No i strach... Przed wszystkim, przed życiem, a żyć trzeba. I sen niespokojny, budzik wrzeszczący nad ranem, mgła zwiastująca czającą się za rogiem chorobę. Jak tak ma wyglądać moje dorosłe życie, to wolę nie dorastać. Pozostać małą dziewczynką z dużymi marzeniami. Co więcej - z realnymi marzeniami.

    Czy to oznacza, że jestem nieodpowiedzialna? Nie sądzę. Moja rodzina nie głoduje :-) Jesteśmy szczęśliwi, odkąd udało nam się pogodzić z tym, co niesie kolejny dzień. Przyjmujemy go takim jakim jest, ze wspaniałym wschodem słońca, z burzą po południu i niebem pełnym jasno świecących gwiazd o zmierzchu... Jest cudownie, a może być jeszcze lepiej, gdy podążę za własnymi snami. Gdy zdam się na wrodzoną intuicję.

    Śniło mi się, że odbieram zieloną kartę i wydaję książkę. Siedzę na tarasie przy stoliku. Deerfield pachnie jak zawsze oceanem, a ja piszę, kolejną część Florida story.  Niczym się nie martwię. Delektuję się słodką chwilą. Medytuję (to jeszcze nowość, bo zaczynam). Sielanka.

    Otwieram oczy i podążam za tym niebywałym snem , ale nie na siłę. Nic na siłę. Jestem tu i czynię każdy dzień pięknym, a list do Obamy napiszę. Wyślę go, niech się wyśni mój sen. Myślałam o tym od jakiegoś czasu, ale nie mogłam podjąć decyzji. Dziś rano zrozumiałam, że nic się nie spełni, jeśli ja nie wykażę jakiegoś działania. Może sen to sygnał? :-) Chęci już mam, a to jak na początek bardzo dużo. Piszę kolejną część opowiadania - 16 odcinków jest to przeczytania TU, jeśli jeszcze nie było okazji, by to zrobić.

    A czyste myśli mam, bo jak wiecie się oczyszczam :D

    „Sukces to robienie tego, co się chce robić. Nie ma innej drogi do sukcesu”

    I choć to nie ta pora, to właśnie tymi nutami wypełnia się moje serce. Uwielbiam Norę... I niech przekornie Sunrise kładzie nas dziś do snu.

    Dobranoc kochani! Miejcie same dobre myśli.

    I jeszcze jedno! Jak to jest z tymi naszymi snami? Podążać za nimi?

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!