• Wędrówką życie jest człowieka...

    Låndas skole - pierwsze niebywałości


    Andrew doszedł do wniosku, że nie chce już chodzić do językowej szkoły. W sumie dzieciakowi się nie dziwię, bo cała jego klasa to dzieci z Somalii lub Algierii. Jest jeden Portugalczyk z którym się dogaduje, ale to wszystko. To pokazuje trend w  emigracji :-) Choć Polonia ogromna również, a jakże. Poprosiłam o zmianę grupy, bo dzieci w norweskim mocno za Andrzejem, ale tu sztywno się trzymają wieku i odmówiono. Może to i dobrze, bo to zmotywowało mnie do przeniesienia dziecka do normalnej szkoły norweskiej. Najpierw wysłano nas na dwa dni próby, a następnie wytłumaczono mi, że decyzję podejmuję ja jako matka, która wie, co dla jej dziecka jest najlepsze. Całe ferie jesienne myślałam. I myślałam... bo te moje dzieci przez emigrację już czwarty raz zmieniają szkołę, a znając nasze włóczykijstwo zmienią jeszcze nie raz. Ostatecznie wybór padł na Låndas :-)
    Pierwsze zaskoczenie :-) - właściwie miłe, bo przypomniały mi się moje szkolne lata, kiedy to szałem były kolorowe magazyny, w które to owijało się książki. Pamiętasz? To było coś! Wielka zmiana po czarno-białych gazetach, czy też szarym papierze :-) Wtedy się jednak książki szanowało, przechodziły one z ręki do ręki, a podręczniki szkolne były wieczne. Dziś rokrocznie się je wyrzuca, a rodziców zmusza do zakupu nowych. Biznes się kręci. Ale nie o tym. Jak już wspomniałam, w Norwegii wszystko dzieci dostają od szkoły - książki, zeszyty, dzienniczek, zaś w pierwszej klasie liceum komputer, który zostaje już własnością dziecka. A także... papier! Dokładnie, w teczce otrzymał Andrzej sztywny szary papier i poproszono nas o owinięcie nim książek! Niesamowite! Rozbawiło mnie to, a właściwie wzruszyło.
    Druga rzecz - oklejając książki trafiłam na religioznastwo - w zdjęciach zobaczycie :-) Jak widać każda z wiar ma tu swoje miejsce. Na końcu strona interentowa - polecam zajrzeć! 

      
     



     

       


    1 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!