• Wędrówką życie jest człowieka...

    Wyciągnij zachomikowane motywatory!


    Kochani!

    Dziś dzień podsumowań, miałam napisać o problemach z przyjmowaniem komplementów, ale co się odwlecze to nie uciecze. Prawda? Waga wskazuje równo 96 kg - liczę w sumie na to, że jutro pokaże 65, ponieważ zapomniałam zważyć się tuż po otworzeniu pięknych oczu i zanim to zrobiłam wmusiłam w siebie litr wody. Mówię Wam - nienawidzę wody! Ale tu w Norge, muszę przyznać, mają cudowną i sama myśl, że piję ze źródełka jakoś mi poprawia nastrój. Wodę nalewam z kranu do szklanej butelki i rano mam mineralizowaną :-) Całe ścianki naczynia są pokryte malutkimi bąbelkami, trę do tego zamrożoną cytrynę wraz ze skórką i dodaję liść mięty lub odrobinę esencji herbaty zielonej z imbirem i goździkami (dosłownie 5 kropelek) - no i tak przyrządzoną wodę wypijam. To daje mi spadek wagi - w 20 dni 4, może 5 kg, cel na 100 dni był 15 - dam radę! Zwłaszcza że mam zachomikowane motywatory. Za chwilę pokażę :-) Dodam tylko, bo sporo osób się pytało, że tak! TAK!  Nadal ćwiczę z programem 7 minut. Zmieniłam tyko sobie ustawienia ze średnio zaawansowanych ćwiczeń na te dla początkujących, bo zniechęcałam się szybko jak czegoś nie dawałam rady zrobić. Oprócz ćwiczeń co drugi dzień zumbuję raz w tygodniu i staram się w dni wolne chodzić, maszerować z piersią dumnie wypiętą i brzuchem wciągniętym! Na nogach oczywiście buciki MBT, które kształtują pośladki - przynajmniej te 40 minut. Generalnie udaje się! Nie mam żadnej wymyślnej diety, ale:

    • odstawiłam całkowicie pieczywo - dlaczego, o tym innym razem

    • wprowadziłam do swojego jadłospisu kaszę jaglaną zamiast ryżu

    • wyeliminowałam cukier i wszystkie słodycze - choć raz na jakiś czas wypijam kawę i ją słodzę

    • kapustę kiszoną dodaję do wszystkiego :-)

    • śpię przynajmniej 6 godzin

    • biorę witaminy dr. Ratha

    • nadal przyjmuję Colon pack - czyli oczyszczanie :-)


    I tyle... No a teraz motywatorki. Ja jestem niepoprawnym chomikiem! Okrutnie się przywiązuję do rzeczy i ciągam je wszędzie ze sobą czy trzeba, czy nie trzeba. Jeśli chodzi o garderobę, to zawsze lubiłam biżuterię i to dużo i DUŻĄ :-) A najlepiej wychodzi mi ubieranie innych. Sama zaś nie cierpię łażenia po sklepach, mam wrażenie, że wszystkie ładne rzeczy kończą się na rozmiarze 36 i od razu mnie ta myśl irytuje, tak że nie wystawiając nawet nosa za drzwi domu chęć na zakupowe szaleństwo mi przechodzi. Zostaję z muzyką i książką w ręku, otulona kocem w starym dresie. Niemniej mam kilka ciuchów, a raczej spodni, bo dziś na nich się koncentrujemy, które uwielbiam i mam zamiar już wiosną w nich śmigać. Poniżej moja mała szafowa galeria. Jeśli masz również jakieś rzeczy za małe, a nadal wiszą smutne i zapomniane, koniecznie odkurz je i zrób im małą sesję zdjęciową! Podziel się tym ze mną koniecznie i razem będziemy dążyć do celu. Ja będę wspierać Ciebie a Ty mnie! Panowie - wy też koniecznie pokażcie, co kryje wasza szafa,  bo nie uwierzę, że nie chomikujecie! Niech te zachomikowane motywatory nas kuszą i rozpalają żądzę... muszę je włożyć. Wcisnąć swoje 4 litery, po prostu muszę i już, bo nie będę sobą! :-)

    Pozdrawiam radośnie i kolorowo!

    [gallery columns="5" ids="60,61,62,64,65" orderby="rand"]

    Spodobał Ci się wpis? Nie? Zatem tak czy nie? - żartuję nieistotne, niemniej jeśli tu jesteś, proszę zostaw ślad po sobie w postaci komentarza! Człowiek na diecie nie żyje samym powietrzem, prawda? Nakarm go dobrym słowem :-)

    Buźka kochani! Dziękuję, że jesteś!

     

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!