• Wędrówką życie jest człowieka...

    Zmarli, których nie odwiedzę spadli w kroplach deszczu


    A na niebie chmury szaleją, tańczą radośnie z promykami słońca, by potem gradowe strumienie rozświetlone piorunami puścić, odkrywając tęczę. Patrzę z otwartą buzią i niedowierzaniem, że tak szybko i nagle może się krajobraz zmieniać.
    Mam wrażenie, że to wszyscy zmarli spadają kroplami deszczu, wypełniając tęsknotę serca jak dzban po same brzegi. Krople rozpryskują się uderzając w zaschnięte wspomnienia i kurzem unoszącym się powoli docierają do każdego zakamarka świadomości, wypierającej ból życia dzień po dniu...
    W Norwegii dziś dzień roboczy i nikt nie odwiedza cmentarzy. To takie nasze, płonące znicze łuną czerwonej poświaty o zmierzchu...Polsko, dziś tęsknię. Niemniej nie za tym pędem listopadowym ze świeczką w ręku, łokciami przepychającymi się w tłumie tych, co jeszcze o lasce drepczą lub tych, co na usta szminkę czerwoną nałożą i futro z norki, bo tam nad grobem zamiast się w ciszy pochylić spotkają rodzinę kochaną, co rok temu o tym samym czasie i miejscu widzieli. Poczęstują się wzajemnie obważankiem i skórkę pańską zakupią przy wyjściu, by się uścisnąć szczerze i z usmiechem starszym o rok znów maszerować wsród dymu zniczy...
    Tęsknię za czasem, kiedy Dominic bawił się z Victorem, za ich gwarem i palmami w tle. Tęsknię za tym dzieckiem, choć to nie moje, tęsknię za Petrą i żałuję, że nie ma mnie blisko, choć wiem, że nic nie pomogę, że nie umrę za niego... Boże...
    Tęsknię za Jerzykiem, choć tu świadomości nie mam, że odszedł na zawsze. Irracjonalnie żyję myśląc, że za chwilę go spotkam, ot tak zwyczajnie, bo jakże miałby być inaczej? Zatem rozglądam się co dzień.
    Tęsknię zwyczajnie i niezwyczajnie, bo trudno tęsknotę opisać, za czasem, kiedy wierzyłam jak głupia w stabilność i niezmienność z przeczuciem, że białe to białe, a czarne jak smoła... a teraz świat szarości nabrał.

    Znów leje. Wspomienia obmywa deszcz, spływając po szybie cicho, niewidocznie, jakby anioł obmywał me okno wskazując na piękno tuż na nim...tylko z nadzieją w sercu spójrz, może Ci zmarli, których dziś nie odwiedzę, spadli w kroplach deszczu?

    video

      

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!