• Wędrówką życie jest człowieka...

    A ja jestem, proszę Pana, spokojna


    Witam Ciebie serdecznie :-)

    Hmm, trochę minęło od ostatniego wpisu i być może czujesz, że zaniedbałam ten blog - nic bardziej mylnego. Bergen to miasto spokoju, ciszy i "bezpośpiechu" ciemności. To niewyobrażalne jak ciemno i mroczno jest tu w grudniu. Słońce wstaje o 11:00, leniwie przeciągając się bez zamiaru wyjścia zza pierzyny chmur, które swoją szarością otulają je. Zresztą już sama nie wiem, czy przypadkiem miesiąc ten nie jest zainfekowany jakąś paskudną grypą. Siedem gór otaczających Bergen stanowi swoistą izolatkę dla przeziębionego nieba i nie wypuszcza poza swój obszar. Niebo zaś kicha, z nosa mu leci bez przerwy i znikąd nie przychodzi nadzieja na jakąś poprawę. O 15:00 znów ciemno i tylko krople deszczu na szybach przypominają o tym ,jak cholernie słabe jeszcze to niebo nad Bergen.

    To w sumie doprowadziło do tego, że ja otulona nocą wcale nie potrzebowałam wychylać nosa... A teraz poważnie - pogoda w Norwegii jest paskudna. I tyle. Jakkolwiek nie ubrałoby się jej w słowa i tak nie zmienia to postaci rzeczy, że tylko jakaś wyższa moc może w nas tchnąć trochę energii i życia!
    Tylko jak z siebie wykrzesać ten ogień? No jak? Ma ktoś pomysły?

    Święta Bożego Narodzenia minęły równie sennie, choć dało się wyczuć w powietrzu magię i radość z narodzin Jezusa. Zastanawiasz się dlaczego nie złożyłam Ci życzeń? Otóż wytłumaczyłam się pięknie tutaj - sprawdź :-)

    Nowy Rok - nie będę pisać o swoich postanowieniach i planach, ale już teraz zapraszam Cię do większej aktywności, bo będzie się działo. Oj będzie! Wracają jak bumerang marzenia o ponownym odwiedzieniu USA, gdzieś przez myśl przechodzi mi dalsza walka o Kanadę i tu mówię jeszcze cicho, ale zakochuję się... Tak! Zakochuję w moim Bergen jak głupia szalona nastolatka - gdyby tylko wyrzucić listopad i grudzień, przetransportować się na ten czas gdzieś na Karaiby, Bora-Bora czy inne wyspy słońca :-)

    Kochani! Buźka duża! Głowa do góry! Justa powraca - jak nowo narodzona :D

    PS. Zdjęcia są z Florydy, z przedostatnich świąt w kraju-raju, a że podczas tej ciemnicy tęskniłam za wiecznym słońcem, nie mogło być inaczej :-)


    Ksiądz Klemens - za którym przepadały dzieci, dorośli i ja :-)

    Ozdoby choinkowe wykonane przez dzieci z polskiej szkoły :-) 

    I ja z Victorem :) 

    Rodzina, za którą tęsknię i to bardzo, choć ona nic o tym nie wie! 

    Wigilijny stół jak zawsze pełny smakołyków przygotowanych przez rodziców :-)


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!