• Wędrówką życie jest człowieka...

    Odezwij się z zaświatów


    Witam Cię serdecznie!




    Ten tydzień jest refleksyjny. Raz na jakiś czas warto się wyciszyć i zwolnić. Dlatego taką bryzą ciszy zawiało na blogu. Luty jest takim dobrym miesiącem. Zapomnijmy na chwilę o pracy, marzeniach, rzeczach zrobionych i odwleczonych... Jak chcesz, to weź lampkę wina do ręki. Ja zanurzam swoje usta w zapomnieniu. Chcę się uwolnić od wrzasku w mojej głowie.



    Dokładnie rok temu zmarł nasz przyjaciel. Myślałam, szczerze myślałam, że wszystko się zmieni. Po pierwsze wydawało mi się, że nie jesteśmy w stanie żyć bez Jerzyka. Nasza normalność uległa osamotnieniu. Przyjaźń została nagle przerwana. Ktoś odciął mi tlen... duszę się. Na chwilę... i to jest przerażające. To mnie martwi najbardziej - ten dzień za dniem, jak gdyby nigdy nic.



    Moja babcia powtarzała mi, że żyjemy do chwili, gdy się o nas pamięta. Jerzyk żyje w nas. Tylko co to za życie poza życiem? A my? W pogoni za każdym dniem zapominamy o tym co teraz. O tej jednej niepowtarzalnej chwili. Pisząc to, wiem. Wiem, że tu i teraz jest najważniejsze. Cieszę się, iż ten czas spędzasz ze mną. Że potrafisz również zatrzymać się na sekundę, by potowarzyszyć mi. Monolog jest dobry, ale pod warunkiem, że ktoś go słucha. Gadanie samo do siebie w wierze, że wszechświat nas usłyszy nie uspakaja. Ja chcę, aby dziś ktoś mnie usłyszał. Odpowiedział. Wyjaśnił. Był.



    Jerzyka wspominamy często. Codziennie. Zawsze coś nam się przypomni. Pośmiejemy się. Zapłaczemy. Przemilczymy... ale nigdy się nikomu ani mi, ani mężowi, jego żonie, dzieciom i bratu nie przyśnił. Dziwne. Codziennie go proszę o to. O znak, że jest życie poza ciałem i dobrze mu tam. Przypomina mi się film "Walk to remember", a tak naprawdę ostatnia scena, w której... hm, musisz sam zobaczyć, bo łamie mi się głos. Drżą ręce. Tak bardzo chciałabym jeszcze raz, jeden raz móc zobaczyć przyjaciela. Usiąść naprzeciwko niego i opowiedzieć mu jak życie wygląda, gdy go nie ma. Myślę, że byłby cholernie zdziwiony, że nic... absolutnie nic się nie zmieniło.



    Gdy patrzę przed siebie
    Nie widzę nigdzie Ciebie
    Choć oczy szeroko otwarte
    A serce tęsknotą rozdarte


    To...


    Zakurzona łza na poliku
    Świadkiem niemych rozmów bez liku
    Spotkań niedoszłych gwar okrutny
    Mój świat bez Ciebie smutny


    I...


    Mam niewielką prośbę do Ciebie
    Skoro od roku jesteś już w niebie
    Wyślij pocztówkę z ładnym widokiem
    Jak siedzisz z Piotrem nad błękitnym potokiem.


    2 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!