• Wędrówką życie jest człowieka...

    Anioł o gołębim sercu i twardej ...


    Witam Cię serdecznie!


    To jest pierwsze spotkanie z serii "Ludzie z pasją". Dziś przedstawiam Anioła o gołębim sercu i twardej d... - moja kochana, śpiewająca Ewa Bahrs.


    DSC_0295


    Ewę poznałam kilka lat temu na spotkaniu u dobrych przyjaciół. Stała w białej luźnej koszuli z uśmiechem pogodnym jak słońce, pomiędzy brzozami, z kieliszkiem czerwonego wina w ręku, gestykulując łagodnie jakby czesała dłońmi wiatr. Czarowała rozmówców. Zauroczyła mnie, a jej głos niejednokrotnie utula mnie do snu, kołysze rozbrykane serce, porusza wspomnienia i każdą komórkę ciała niczym wiatr liście na drzewach. Usłysz trzepotanie rzęs tysiąca motyli, bo tym jest sztuka.


    Ewunia: Rocznik '61, w szczególności koniec listopada, to wyjątkowy rocznik. Uroczy Strzelec, o niebanalnej wadze - 4.5 kilograma pojawił się na "łez padole". Taki niewinny aniołek o nieprzyzwoicie błękitnych oczach z jakimś przesłaniem.


    Justa: Śpiewająca od kołyski?


    Ewunia: Od zawsze było wiadomo, że ta dziewczynka, wyrośnie na kogoś nietuzinkowego i niepotulnego. Niedzielne, rodzinne obiady będące pretekstem do gry na rakietce do badmintona i popisów solowych śpiewu do skakanki. Były lekcje gry na pianinie, były organy elektryczne, ale ciągle czegoś szukałam. Tuż przed maturą grałam w piłkę nożną, strzeliłam gola i koleżanka sfaulowała mnie... To nie był dźwięk pękniętych spodni, a złamanej nogi. Na maturze: biała bluzka, granatowa spódnica i... biała, gipsowa noga. I tu na ratunek pojawia się mój kumpel od lat. Namówił Tatę na kupno gitary. Obiecałam, że to już ostatni instrument. Piotr świetnie grał klasycznie i śpiewał utwory Cohena. Ja też tak chciałam i to natychmiast!  A tu siurpryza - poznałam cztery chwyty gitarowe i smak krwawiących palców. Chwyty: C-dur, a-mol, d-mol, G-dur. Cała moja ówczesna wiedza. Do dziś używam - z obserwacji innych - jeszcze kilka chwytów, ale nut nie znam nadal.


    Justa: Muzyka, słowa, natchnienie - jak się rodzą?


    Ewunia: Gdy pojawia się muzyka w mojej głowie, nagrywam ją na dyktafon lub telefon, żeby nie zapomnieć, bo to ulotne. Moja pierwsza piosenka została napisana dla Mamy. Po jej wysłuchaniu zdziwiła się i wzruszyła. Druga była w języku angielskim. Powstała jako prezent urodzinowy dla znajomego kanadyjskiego milionera. Myślałam "co dać komuś takiemu?". Upiekłam chleb, zamiast kwiatków - włoszczyzna i zaśpiewałam "Happy birthday to you". Wzruszony stwierdził, że to były najpiękniejsze prezenty urodzinowe w jego życiu.


    Justa: Mam gęsią skórkę. Chciałabym bardzo kiedyś zasłużyć na to, aby i mi ktoś upiekł chleb pełen miłości. Sekret? Zdradzisz?


    Ewunia: Ja tylko wkładam serce, w to co robię. Przynajmniej staram się, ot cała magia. Wreszcie kilka lat póżniej - "coś mnie otuliło, spłynęło ciepło z góry" i tak do dzisiaj. Czy to anioły, czy SAMA GÓRA - nie wiem.


    Justa: Polski czy angielski, bo tworzysz w obu językach, prawda?


    Ewunia: Najłatwiej komponuje mi się piosenki w języku angielskim, ale jestem Polką, więc wypadałoby wyrażać uczucia w swoim języku.


    Justa: Napiszesz coś dla mnie?


    Ewunia: Nie potrafię pisać na zamówienie, bo to jest zazwyczaj "moment chwili". Słyszę jakieś zdanie, zwrot i siadam do kartki. Później melodia. Czasami to trwa 5 - 10 minut, czasami tekst dzisiaj, a melodia jutro. Nieprzewidywalnie. Każdą piosenkę traktuję jak moje dziecko.


    Justa: Warto tworzyć "dzieci"?


    Ewunia: Bywa, że te "dzieci" wzruszają ludzi i to jest najpiękniejszy i najbardziej cenny moment, gdy wiem, że warto pisać i komponować. Łzy wzruszenia są bezcenne! Chociaż z czegoś trzeba żyć...


    Justa i Ewunia: Pozdrawiamy śpiewająco.


    Ps. Jeśli chcesz porozmawiać z Ewą - napisz :) - udostępnię Ci email.


    podpis_3


    1 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!