• Wędrówką życie jest człowieka...

    Muzyczna wyprawa w stronę słońca


    Witam Cię serdecznie!

    Siedzę sobie w łóżku, choć dopiero 7:00, z wielkim bólem głowy. Siedzę z laptopem na kolanach i coś próbuję poczytać w ramach kontaktu ze światem. Przeraża mnie wizja III wojny światowej, o której coraz częściej wspomina mój mąż, a nie rzadziej teść. Męska sprawa, myślę sobie, i nic nie biorę do siebie. Nie wyobrażam sobie takiego stanu rzeczy. Dobrze, że jestem w Norwegii, bo ponoć schronów tu dużo...

    Czytać nie mogę, myśleć nie mogę, a za oknem piękny wschód słońca. Tak nostalgicznie. Zakładam słuchawki na uszy, które kupiłam mężowi na urodziny, bo ponoć najlepsze i delektuję się dźwiękami. Są czyste. Piękne jak moje wspomnienia. Oczywiście słucham polskich wykonawców, w taki dzień nie można inaczej.

    Na razie wstawiam 10 - nie jest to moja pierwsza dziesiątka, zresztą nie umiałabym wytypować. Są to utwory, które często towarzyszą mi podczas dnia, jak ktoś będzie chciał więcej, nie ma problemu, by wstawić kolejne... Zresztą namawiam do podzielenia się tym, czego Ty słuchasz na emigracji. Założę się, że będzie to totalnie inna lista, prawda?

    Jako pierwsza Maryla. Warszawa kaszląca miarowo, dwa światy i nas dwoje do swych miejsc przypiętych jak rzepy.



    Nie mogę przejść obojętnie obok tej piosenki. Nadal wzbudza we mnie ekstremalne emocje i może byłoby inaczej, gdyby nie emigracja... Poza tym Kofta zawsze potrafił grać na strunach serca. Najpiękniejsze wykonanie, oczywiście moim zdaniem, bo uwielbiam Ewę.



    ... Jak się nudzą, brudzą najwięcej... Jak one te ludzie wstydu nie mają... Właśnie :-) Stanisława Celińska boska! Nic więcej nie dodam, a może tylko to, że ja tam w ogóle nie rozumiem takich ludzi :-)



    Muzea zawsze są miejscem magicznym. Mam to szczęście, że moja druga połowa również nie stroni od tego typu "kultury" i chętnie ze mną odwiedza zarówno te duże, jak i małe. Moje ulubione to niewielkie muzeum, a raczej dworek przyjaciół Forda i Edisona, gdzie jest jedno z największych chodzących drzew... Niemniej Żelazową Wolą też nie pogardzę! Poza tym kocham Gałczyńskiego!



    1990 zaczynałam liceum. Co za czasy! Mój chłopak Artur często nucił tę piosenkę, gdy jeździliśmy na Żoliborz z Jelonek do szkoły. Z tego czasu jest całe mnóstwo wspomnień i przebojów, ale... na moim telefonie jest ten dzwonek, w końcu jestem rodowitą Warszawianką, co niczego ponad to nie oznacza. Powinnam wstawić też "Sen o Warszawie" Niemena, ale daruję sobie, kto mnie zna wie, że wykonawca ten gości u mnie w domu nader często. Właśnie dobiega głos męża: "Justa, telefon ci dzwoni".



    Tego utworu ani artystów nie muszę przedstawiać :-) Wiecznie żywi! Wiecznie w moim sercu! Ten z przeciwka co ma kota i rower... to dla ciebie ta rewia, rusz się, przecież nie będę tak stała...



    Jak Krystyna Janda, to koniecznie "Na zakręcie", niemniej ja teraz słucham w jej wykonaniu "Wariatka tańczy" i choć jest wiele innych wersji, to ta przyprawia mnie o dreszcze. Nie wiem dlaczego? Szalona udręka, eh.



    Modlitwa o wschodzie słońca... Niechaj się wola Twoja stanie, ale zbaw mnie od nienawiści, ocal mnie od pogardy Panie... Powtarzam codziennie rano sobie i dzieciom, bo nie ma nic gorszego na świecie niż nienawiść i zazdrość... Prawda?



    Kocham Cię życie!



    Mister of America, ileż to razy ja poczułam czerwony smak sukcesu! I ta kraina snów... Asfalt szarych dni, a ona wciąż czeka...



    A niech... Miało być 10, niech będzie plus jeden :-) Jadę windą do nieba! Przecież nie będę na samą górę wdrapywać się po schodach...




    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!