• Wędrówką życie jest człowieka...

    Niewierny Tomasz czy niewierzący?


    Witam Cię serdecznie!

    Każdy z nas ma w sobie coś z niewiernego Tomasza i zaprzeczanie, że jest inaczej nie ma najmniejszego sensu. Wątpimy w powodzenie różnych planów, nie jesteśmy pewni swoich partnerów, siebie samych. Niby w coś tam wierzymy, ale często zmieniamy zdanie, bo tak naprawdę wciąż poszukujemy.

    Nasza wiara w Boga często kłóci się z postępem techniki, wzbudzając w nas niepewność. Coraz częściej zadajemy sobie pytania, na które sami nie znajdujemy odpowiedzi. Gdy one się pojawią, najczęściej nie są jednoznaczne. Mamy wrażenie, że często ulegając wpływom, modzie i trendom gubimy zdrowy rozsądek. Wiele informacji musimy weryfikować i zdawać się na własną intuicję. Ciężko, kochani, ciężko w takich sytuacjach o spokój duszy.

    Kiedyś mówiono "zaufaj Bogu", dziś namawia się nas, abyśmy byli wolni od jakichkolwiek dogmatów i spoglądali w głąb siebie, w swoją duszę, słuchali ciała, które jest niczym innym jak energią. Warto ją dobrze spożytkować - i taki mam zamiar.

    Dziś zaczynam pewne doświadczenie - na samym początku myślałam, że zwariowałam pozwalając sobie na taki idiotyzm. Chodziłam i pukałam palcem w głowę, uśmiechając się do siebie głupkowato. Potem pomyślałam sobie: a dlaczego nie spróbować? Przecież nie mam nic do stracenia, zaś wygrana może przynieść początek przebudzeniu. Wezwanie do tego doświadczenia zobaczyłam na blogu, który czytam od dłuższego czasu i uważam za najlepszy poświęcony problematyce NU. Zawsze jest ten sam schemat. Czytam - czuję się dobrze, jestem pełna wiary w to co napisane i integruję się myśląc: tak, to jest to. Potem chodzę wniebowzięta, wydaje mi się, że mogę wszystko, a na dodatek w zdrowiu. Potem przychodzi zwątpienie, że może to wcale nie tak. Co może umysł? Owszem, działanie, jakiś konkret, ale nie myśli, które nie są zmaterializowane i stąd kochani moje pierwsze zdania. Mało jest wśród nas osób, które z ręką na sercu mogą powiedzieć: "tak, wierzę w potęgę własnego umysłu". Nie będę się oszukiwać, ja jako niedowiarek potrzebuję się sama przekonać o tym jaką siłą dysponują moje myśli.

    Doświadczenie polega na mówieniu przez 21 dni do szklanek napełnionych zagotowanym ryżem. To dość popularne i stare, więc myślę, że znajdą się wśród nas ci, co mogą się pochwalić wynikami. Ja obejrzałam wideo, ale skąd mam pewność, że przedstawione szklanki nie są oszukane. Jaką mam gwarancję, że biały ryż ze szklanki, do której mówiono tylko w pozytywny sposób nie jest dopiero co ugotowany? Ja wierzę, mocno wierzę w siłę słów w odniesieniu do człowieka. Wiem, że potrafią one na długo podciąć skrzydła i na wiele lat posadzić ofiarę w ciemnym kącie. Niemniej mam ogromne problemy z wyobrażeniem sobie energii. Nie widzę, nie czuję i przede wszystkim nie rozumiem. Myślę, że jest to problem większości z nas. To samo tyczy się książki "Sekret", która zdobi tysiące domowych bibliotek. Dodatkowo moją wiarę w pozytywne działanie myśli osłabia osobista porażka, gdzie nigdy nie dopuszczałam myśli o końcu i widziałam nas szczęśliwych i pełnych życia za kilka lat. Teraz to się zmieni. Potrzebuję bodźca. Dowodu. Zatem zaczynamy. Poniżej wideo :-)

    PS. Kto zaczyna ze mną? 21 dni, dwie minuty dziennie - co masz innego do roboty?


     

    podpis_3

    3 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!