• Wędrówką życie jest człowieka...

    Powiedz mi, ile masz w kieszeni?


    Nic, ale to nic mnie tak nie wkurza (może Ciebie nie - to błagam, zdradź mi sposób na skuteczną odpowiedź), jak pytania "zapoznawcze". Czasami odechciewa się w ogóle zawierania jakichkolwiek nowych znajomości. Po pytaniach typu: czy masz męża, dzieci, dom i samochód, zaczyna się drążenie o pracę. Gdzie, jak - no bo przecież po znajomości - i co najważniejsze: za ile?

    Ludzie zamiast koncertować się na sobie i swoich zerach na koncie lub drobnych w kieszeniach wciąż szukają sposobu, aby kontrolować Twoje życie, wprowadzać Cię w poczucie winy, że za mało bądź za dużo wydajemy.

    Kiedyś miałam koleżankę w USA, która gdy tylko odwiedzała mnie, zaglądała do szafy i przeglądała, co mam nowego zachwycając się jakie mam szczęście do przecen lub też krytykując za bezmyślne przepłacanie. Kupując nowe ciuchy nie ściągałam metek z cenami, dopóki ona nie przyszła i nie przeanalizowała każdego fatałaszka. Z czasem przyzwyczaiłam się do tego i uznałam za mało szkodliwe dziwactwo, niemniej to, co dzieje się tu w Norwegii przechodzi ludzkie pojęcie.

    W zasadzie nie wiem już co powiedzieć i czuję się osaczona, bo całkiem niedawno pomyślałam sobie, że pójdę po rozum do głowy i na pytanie "ile" odpowiem starym jak świat sloganem, że pieniądze szczęścia nie dają. No i co? Okazuje się, że to bardzo nierozsądne z mojej strony.
    Justyna, wszystko się rozchodzi o pieniądze
    No tak, pomyślałam. Trudno zaprzeczyć w świecie konsumenckim, brutalnym i  pozbawionym jakichkolwiek moraliów. Ale żeby tak bezczelnie wywlekać moje kieszenie i liczyć? A wszystko rozchodzi się o to, że nie pracuję. Nie sprzątam.  A przecież na emigracji jestem, więc jak to tak? No jak?

    Moje odpowiedzi, że mam trójkę dzieci, męża oraz pracę w domu są niesłyszalne. Nikt się nie zapyta, jaką pracę wykonuję w domu tylko brnie dalej:
    Ale domki masz? Tak? Skoro nie pracujesz w serwisie, to na pewno chodzisz prywatnie. To dobre wiesz? Choć z drugiej strony to ty sobie dziewczyno na emeryturę nie odkładasz...
    A niech to! Zapomniałam - emerytura. A co to takiego jest? Moja mama nie ma 1000 złotych, po 40 latach pracy, więc wybaczcie proszę, ale ja to mam gdzieś... i dalej robię swoje.

    Szczerze mówiąc wciąż się zastanawiam, co ta wiedza  ludziom daje? Tak jak rozumiem pytanie i uważam, że jest całkiem na miejscu: "gdzie pracujesz?", tak "ile zarabiasz?" nie mieści mi się w głowie. Kochani, bez przesady...

    Czy świadomość tego, ile zarabiam, jaką sumę wydaje na jedzenie i jakie mam oszczędności w jakiś sposób ich uszczęśliwi bądź mnie stawia w innym świetle? Czy zmieni to ich dotychczasowe życie? Coś da? Dziwne, bardzo dziwne, bo wystarczyłoby się zapytać o zainteresowania, przeczytane książki czy nawet moje poglądy polityczne, aby dowiedzieć się jakim jestem człowiekiem i ile jestem warta. Co kryje się w środku? Czy warto się ze mną przyjaźnić? Czy to nie jest ciekawsze?





    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!