• Wędrówką życie jest człowieka...

    Niecodziennik 17 | Upolować jelenia


    Choć w tytule jest jeleń, to będzie mowa o reniferze, a może jednak o łosiu, kurcze sama nie wiem, ale rzecz jest na temat polowania. Co gorsze o polowaniu z dziećmi oraz krwawych zdjęciach.

    Cały wczorajszy dzień na FB - bo gdzie by indziej - toczyła się zażarta dyskusja. Otóż pewna pani zadała konkretne pytanie mamom, co sądzą na temat umieszczania zdjęć dzieci z polowania? Dociekała czy inne mamy są tak jak ona przeciwne i zniesmaczone.

    Aby zrozumieć powagę sytuacji, proszę wyobrazić sobie małą dziewczynkę w ciemnym ponurym i okropnym lesie. Stoi obok wielkiego renifera leżącego w kałuży krwi. Słitfocia, co nie?

    Oczywiście, my kobiety lubimy takie dyskusje i jak lwice bronimy własnego zdania, angażując się całą sobą w rozmowę.

    Martwy renifer to nie kurczak. Zresztą to nie o mięso chodzi i warto mieć to na uwadze. Nie możemy być hipokrytkami i stać z transparentem: Stop! Przeciwko zabijaniu zwierząt!

    Renifer biega po norweskich lasach i nikt ot tak sobie nie wyceluje w niego, to nie czasy wikingów. To przeszłość. Teraz aby to zrobić musimy mieć licencję. Licencję na zabijanie, a właściwie na odstrzał, który jest kontrolowany. Co ciekawe, w USA były okresy, kiedy to każdy mógł odstrzelić aligatora i działo się to w chwili, kiedy groziło to zbyt dużym rozrodem gada. Sądzę, że tu jest tak samo. Proszę mi uwierzyć, że aligator, który zaatakował młodą kobietę wcale nie był słodki, a wręcz przeciwnie. Dziewczynę szukano kilka tygodni, aż w końcu znaleziono jej szczątki w brzuchu zabójcy. Choć renifer nie jest tak groźny, to jego populacja też musi być pod kontrolą dla naszego bezpieczeństwa. 

    Polowania to nie masowa hodowla świń na mięso... ale jak już wcześniej wspomniałam, to nie o jedzenie chodzi. Większość z nas jest jednak mięsożerna i codziennie na talerzu ląduje jakiś soczysty kawałek. Prawda? Dzieci od najmłodszych lat mają mają styczność z zabijaniem zwierząt. Wiedzą, że ten chrupiący kurczaczek jeszcze niedawno siedział w kurniku. One, nawet mając siedem lat, widziały nie raz bajkę, w której z łuku strzelano do uciekającego w podskokach zajączka. Ognisko, a na nim świnka z jabłkiem w pysku.

    Proszę nie oszukujmy się same, drogie mamy, dzieci wiedzą co jedzą, nawet jeśli Wam się wydaje, że jest zupełnie inaczej.

    Jeśli mamy doszukiwać się jakiegokolwiek problemu, to nie w gustach kulinarnych, nie w tym czy ten, kto nie je mięsa wykazuje większą empatię, ani nie w samej miłości do polowania. A i jeszcze jedno - proszę się nie dziwić, że Norwedzy nie widzą w tym zdjęciu nic dziwnego, wszak to niejako norma w ich kulturze.

    Źródło: Harrier.pl
    Istotą jest próżność i chęć wzbudzenia sobą zainteresowania. Przecież po to nieszczęsna mama wstawiła zdjęcie swojej księżniczki lasu. Potrzebowała zainteresowania, choćby chwilowego. Polubień pod zdjęciem, które poprawią nie tylko jej nastrój, ale i podniosą własną wartość. Skąd mogła wiedzieć, że koleżanka zrobi jej niedźwiedzią przysługę i zamiast łapki w górę wywoła lawinę nieprzychylnych komentarzy, rozdmuchując aferę w mediach społecznościowych? Problem jest w samym zdjęciu i to jest tragiczne. Niedługo dojdzie do tego, że sami sobie odrąbiemy nogę, przysmażymy na patelni i całe to zdarzenie obfotografujemy, by pośpiesznie wrzucić na Facebooka.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!