• Wędrówką życie jest człowieka...

    Po co blogujesz?


    Wszyscy śnimy. Jedni z nas sny pamiętają, inni zaraz po przebudzeniu zapominają o wszystkim co wydarzyło się w głowie podczas nocy. Najgorsze są koszmary i to te powracające do nas regularnie ze zdwojoną siłą.

    Chcesz poznać mój najgorszy koszmar?

    Otóż leżę w łóżku. Białe, przesiąknięte starością prześcieradło. Jestem w domu opieki dla chorych i umierających. Mam przed oczyma wiosnę, chcę biec po łące, ale z trudem łapię oddech i wiem, że lada chwila pochłonie mnie ciemność, więc zaczynam walczyć. Bardzo się boję. W dłoniach zaciskam prześcieradło, jestem przestraszona, nie wiem co się wydarzy.  Przerażenie boli. chwytam się gałęzi życia, ale wiatr jest tak silny i nieubłagany, że puszczam...

    Cisza. Moje ciało wiruje, tańcząc łapie ostatni oddech. Serce staje, a monitor piszczy przeraźliwie, prostą linią ogłaszając koniec Justyny K. Pielęgniarka przyjdzie, sprawdzi puls i od niechcenia spojrzy na zegarek. Wpisze czas zgonu na formularzu, a następnie przewiozą mnie do kostnicy. Za kilka dni rodzina uroni łzy nad moim grobem, marsz żałobny otuli me ciało i tyle...

    Ale... najgorsze przede mną

    Następnego dnia wzejdzie słońce. Ptaki będą radośnie śpiewać. Ludzie zjedzą śniadanie, pójdą do pracy, wezmą udział w spotkaniach towarzyskich... Świat dalej toczy swój garb uroczy - beze mnie. Nikt nawet nie wspomni o mnie! Odeszłam w niepamięć. Na dobre. Na zawsze!

    Straszne, prawda? Przechodzą mnie dreszcze. Zapomnienie jest makabryczne.

    Jestem głęboko przekonana, że każdy z nas ma wewnętrzne zapotrzebowanie na pamięć. Chce coś przekazać przyszłym pokoleniom, zostawić jakiś niewielki ślad na świecie, mówiąc "jestem, byłem i będę tutaj". Szczerze mówiąc to był jeden z powodów, dla którego ja zaczęłam przygodę z blogowaniem, myślę że większość blogujących ma dokładnie tak samo!

    Prawda? Wcale nie robimy tego po to, aby promować jakiś biznes. Nie dla reklam czy ewentualnego zarobku, ale właśnie po to, by pozostać na świecie w słowach i zdjęciach, gdy ciało już dawno będzie przykryte pierzyną zapomnienia pod granitową mogiłą.


    To koi moje myśli. Każdy post przyprawia mnie o przyśpieszone bicie serca. Chcę coś przekazać czytającym. Podzielić się swoją myślą i nawet jak mnie nie będzie wśród żywych jutro, to te słowa, które czytasz pozostaną. Będą żyć. Może kogoś zainspirują, zakorzenią się w świadomości czytelników lub pozostaną dla przyszłych pokoleń.

    Może tak będzie, a może nie, ale przynajmniej jest jakiś pomysł, który za wszelką cenę należy kontynuować!

    Oczywiście może być tak, że włożymy w blogowanie swoje serce, a i tak nikt nie zajrzy. Nikogo to nie zainteresuje. Nikt się tym nie przejmie. Nie pozostawi komentarza, nic. Wtedy nasz zapał opada, a pomysł realnie genialny umiera śmiercią naturalną w czasie rzeczywistym.

    I to jest bardzo niepokojące.

    Można tworzyć swój blog z zapałem, niemniej gdy widzimy przy każdym poście zero komentarzy, to czujemy, że nic, absolutnie nic się w naszym życiu nie zmieniło. Nadal jesteśmy anonimowi albo (chroń Boże przed takimi myślami) nie warci czyjegoś czasu. Eh... głupi ten blog - myślimy.

    Dobra wiadomość?

    To może się zmienić! Musimy tylko zrozumieć, że nasz tekst sam w sobie nie jest magicznym kluczem do nieśmiertelności. Jeśli chcemy być niezapomniani, musimy dotknąć ludzkich serc, przekazać im coś bardzo wartościowego, poruszyć ich duszę, aby nasze słowa pozostały na zawsze w pamięci.




    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!