• Wędrówką życie jest człowieka...

    Niecodziennik 7 | Miała być dziewczynka


    Michelle, dziecko zaplanowane co do dnia, godziny i minuty. Moja mała księżniczka w różowej sukieneczce z kitkami, duma mamusi miała być...A jest?

    Michael! Syn z krwi i kości, mały szatan, który nie usiedzi na tyłku, wszędzie go pełno. Czasami mam go dość, ale nie tylko jego. Mam po wyżej dziurek od nosa gwaru, przepychanek, kłótni i tłoku w łazience. Czasami mam ochotę zniknąć. Przenieść się na bezludną wyspę i już... Na szczęście to nie jest normą, bo dzieci to moja największa radość.

    Dokładnie siedem lat temu, 4 października, urodziłam syna. Trzeciego syna. Kto mnie zna, wie, że pragnęłam córki (dziś nadal jej pragnę, ale metryka przypomina mi o niedorzeczności tego pragnienia), ale nie jako zamiennik któregoś z chłopców. O nie! Każdy jest unikalny, każdy na swój sposób szczególnie ukochany, potrzebny, jedyny i niezastąpiony. Mój! 

    ***
    Gdy byłam dzieckiem, miałam notatnik, w kratkę. Okładka imitowała czarną skórę. Na pierwszej stronie wypisany starannym pismem, bo wtedy jeszcze kaligrafia była obowiązkowa -  prośba dziecka. Jak i na tamte czasy Janusz Korczak był rewolucjonistą. Miał dużo zwolenników, ale i tyle samo przeciwników. Rodzicom, którzy sami wychowani byli w surowych domach, gdzie dorosły był niemalże Bogiem trudno było zaakceptować fakt, iż dziecko to mały człowiek.

    Muszę przyznać, że moi rodzice zawsze wychodzili przed szereg i mieli bardzo dobry kontakt z nami. Oczywiście dziś czasem słyszę, że popełnili jakieś tam błędy wychowawcze, ale czy aby na pewno? Ja tam uważam, że jestem dobrze wychowaną dziewczynką :-)

    Dlaczego o tym wspominam? Otóż kilka dni temu, na którymś z portali, gdzie ponownie rozmawiano na temat postulatu dziecka, jedna z mam napisała:
    Szkoda, że nie znałam tego wcześniej, jak wychowywałam dzieci, może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej...
    Możliwe, a możliwe, że nie, bo miłość do dziecka ma się w sercu i to ono podpowiada, co jest właściwe, a co nie. Znam wiele wspaniałych matek, które nie mają zielonego pojęcia, kim był Janusz Korczak i nigdy nie czytały tych podpunktów. Znam też takie, u których postulat wisi na lodówce, a pomimo to... Gdy nie ma miłości, to sama wiedza nic nie pomoże.



    Po drugie, aby stosować się do owej listy trzeba ją wpierw dobrze zrozumieć, w dzisiejszych czasach, totalnego rozluźnienia wychowawczego zapędziliśmy się o wiele za daleko. Weźmy na przykład punkt "Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych." Przecież my, rodzice nowocześni,  za wszelką cenę chcemy ochronić dziecko przed bólem i to zarówno tym fizycznym jak i psychicznym. Nie rozumiemy, że to dla ich dobra. Nie wchodź bo spadniesz, nie dotykaj bo się poparzysz, nie skacz bo połamiesz nogi, nie pływaj bo się przeziębisz, nie, nie i nie...

    Istotną rzeczą jest też fakt, iż wiele z postulatów powinno się przenieść nie tylko na relacje z dziećmi, ale też z dorosłymi. Pomiędzy mężem a żoną, rodzeństwem, przyjaciółmi, bo są one wyznaniem mądrej miłości. Prawda?


    Prośba dziecka – autor: Janusz Korczak
    • Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.
    • Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa.
    • Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.
    • Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.
    • Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
    • Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
    • Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
    • Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga.
    • Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.
    • Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.
    • Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
    • Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
    • Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
    • Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w Ciebie.
    • Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
    • Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
    • Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na Twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.
    • Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
    • Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało 
    • Nie bój się miłości. Nigdy. 




    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!