• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dziś są moje urodziny ;-)


    Nie powiem, abym tryskała radością. Dzień jak co dzień, a właściwie gorszy od innych, bo październikowy i deszczowy. Ostatni miesiąc to czas podsumowań i wewnętrznego rachunku sumienia.

    Pamiętam jak dziś, kiedy to opowiadałam coś w wielkim podnieceniu tacie, o pewnym Panu, który wywarł na mnie nieziemskie wrażenie. Rodziciel zaniepokojony zapytał się w końcu: - Dziecko, a ile on ma lat?
    Nie martw się tatko, to jest stary pan, taki po czterdziestce...
    A dziś siedzę, popijam poranną kawę i myślę o tym, że za rok będę właśnie taką starą kobietą i nie mogę uwierzyć, że to tak szybko zleciało. Chociaż z drugiej strony, skoro wciąż zakładam rajstopy na stojąco, to może jeszcze nie jest tak źle?

    Nic to... Zatem co wydarzyło się na przestrzeni tych lat? 
    • Urodziłam się 10.10.1975 - data łatwa do zapamiętania w szczególności dla mojego męża, który jak to typowy mężczyzna - nie ma głowy do cyfr, w szczególności takich :-) 
    • Moim miastem rodzinnym jest Warszawa. Stolica jakby nie patrzeć, co odegrało wielką rolę w moim życiu. 
    • Dzięki Bogu podstawówkę zmieniałam tylko cztery razy, zawsze mogło być gorzej. Tak się rozbudowywało osiedle, a co za tym idzie rejonizacja ulegała zmianie, za co dziękuję ówczesnym władzom. Bezcenne doświadczenie, które poniekąd zafundowałam swoim dzieciom - ironia losu! 
    • Polonista Jerzy Stępień jest przykładem na to, że od nienawiści do miłości jeden krok czy jakoś tak. Jednakże abym to zrozumiała, musiało minąć ze 20 lat. Dziś jestem mu wdzięczna, że nigdy nie wątpił we mnie, choć okazywał to w sposób dość specyficzny.
    • Szkoła nauczyła mnie, że 2+2=5 i cieszę się, że po dziś dzień nie umiem liczyć. Rachowanie, kalkulowanie i przeliczanie to nie dla mnie.
    • Mówi się, że najlepszych przyjaciół poznaje się w podstawówce. Coś w tym jest. Moja Amelka musi to wiedzieć.
    • Pierwsza miłość - wspaniała, taka jaką pamięta się przez całe życie. Czyste, szczere uczucie przypieczętowane własnoręcznie wykonanymi kartkami ku czci pierwszych Walentynek w Polsce. Artur, jestem Ci wdzięczna za to, że w dorosłe życie weszłam bezboleśnie - musiałam to uwzględnić.
    • Pantomima, balet i stepowanie, czas rodzącej się przyjaźni z płcią przeciwną. Ja i Krzyś oraz autobusy zapłakane deszczem... Tak to widzę, bo do baletnicy mi daleko, a poza tym zajęcia te uświadomiły mi, że nie tylko rytmu, ale i taktu natura mi poskąpiła! :-)
    • Charakteryzacja. Marzenie, aby być bliżej sztuki, gdy zostało zrealizowane okazało się zbyt szalone, niebezpieczne i antyrodzinne.
    • Anglia - pierwszy pobyt za granicą i narodziny instynktu macierzyńskiego. Tu urodził się chrzestny mojego Michaela, którego wielkie ciekawe oczy nauczyły mnie innego spojrzenia na otaczający mnie świat.
    - Boli mnie głowa - mówi mój podopieczny w drodze do przedszkola. - Oj, biedactwo moje, a od czego? - Hmm, o! Od tamtego drzewa!
    • Pozostając jeszcze na chwilę w Londynie muszę zaznaczyć, że tu zaczęło się moje dorosłe życie. Poznany przypadkowo chłopak, który dotrzymywał mi towarzystwa w autobusie, a potem Jola, która wynajęła mu połowę mojego pokoju nazywają się zrządzeniem losu bądź przeznaczeniem. Odpowiadam pośpiesznie: - Jola, nic się nie martw, jestem szczęśliwa!
    • Floryda - aby coś docenić, należy to utracić. W tym przypadku raj na ziemi.
    • Dzieci - nie muszę mówić,  że to największy skarb i sens życia.
    • Blog - jeden z sukcesów, cieszę się nim jak dziecko i z Twoich komentarzy też! Zresztą z każdego pisania czerpię wiele radości.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!