• Wędrówką życie jest człowieka...

    Mój kraj idealny - „Amerpolnor” :-)


    Amerpolnor - taką nazwę mógłby mieć mój kraj idealny, gdyby tylko istniał, choć gdyby już naprawdę był, to nazwałabym go o wiele subtelniej :-) W ramach projektu Klubu Polek na Obczyźnie mam za zadanie przedstawić pięć rzeczy, które zabrałabym z Polski do Norwegii i odwrotnie. Zachęcam serdecznie do zapoznania się z blogami innych dziewczyn, bo ich kraje idealne są nader ciekawe i niejednokrotnie chciałabym je odwiedzić. 

    Pamiętam dokładnie pewną scenę z mojego życia. Miałam wtedy 21 lat i panicznie bałam się podróżować. Oczywiście jeździłam po Polsce, ale nigdzie poza nią nie byłam i nie rozumiałam tej nagłej fascynacji Zachodem. Koleżanki pokazywały mi zdjęcia z Niemiec, Francji i Anglii, co poniektóre z Węgier i Grecji, podczas gdy ja wkładałam moje kochane Mazury do albumu. 

    To był również czas, kiedy to byłam szaleńczo zakochana w Arturze, chłopaku starszym ode mnie, mającym jak na te czasy bardzo szeroki światopogląd i znajomą w Londynie. Ja udawałam, że nie słyszę jego wszystkich opowieści o tym co, jak i gdzie. Byłam święcie przekonana, że to, co znam jest dobre i nie potrzeba mi nic innego do szczęścia. Jakiekolwiek podróże mogłyby wywrócić mój świat do góry nogami i więcej sercu zaszkodzić niż pomóc. Nurtowało mnie pytanie, co zrobię jak gdzieś mi się spodoba bardziej? Jak ja wtedy będę żyć w Polce spokojnie wiedząc, że całkiem niedaleko jest inny, lepszy świat? 

    Wracając po rocznym pobycie w Londynie w 1998 roku mówiłam sobie - nigdy więcej! I to nie dlatego, że mój związek z Arturem nie wytrzymał próby czasu, ale dlatego, że serce umierało z tęsknoty za krajem nad Wisłą. 

    Nigdy nie mów nigdy... I jak na ironię losu po tych wydarzeniach i głębokim przekonaniu, że Warszawa jest moim przeznaczeniem, wyjechałam do USA. Na Florydzie spędziłam 10 lat i choć dziś jestem w Norwegii, to komponując mój kraj idealny nie mogę się ograniczyć do Bergen i Polski. Stąd zamiast pisać o pięciu rzeczach, które przeniosłabym z Polski do Norwegii i odwrotnie, wrzucę wszystkie moje emigracje do jednego gara i wymieszam według własnego widzimisię :-) Co wynikło z tej mieszanki? Zobaczcie sami! 

    Moje miejsce na ziemi  | FLORYDA - raj na ziemi, tu zbuduję swój dom
    Deerfield Beach - uważam, że to idealne miejsce na budowanie swojego kraju idealnego. Nie, wcale nie chodzi mi o to, że to USA - bo Ameryki jako takiej nie lubię, a Florydę kocham! Taka sprzeczność, ale uwierzcie mi, że niepozbawiona jest logiki. Z Polski przeniosłabym Mazury, zaś z Norwegii góry i fiordy - w ten sposób krajobraz i pogodę mamy z głowy!

    Styl życia | NORWESKI spokój zabiorę ze sobą
    To co irytowało mnie na początku, dziś cenię najbardziej - co to takiego? Spokój i powolność. Norwegowie nigdzie się nie śpieszą, na wszystko mają czas. Zjawisko niespotykane w Polsce, a i w Stanach jakoś niemodne. Pośpiech! Wszyscy nam wmawiają, że wszechświat uwielbia prędkość...

    Nie wiem... Na moje łącze internetowe czekałam miesiąc. To był czas, kiedy to psychicznie odpoczęłam, naładowałam swoje baterie. Zero przepływu informacji i presji. Odkryłam na nowo magię jaką w sobie kryje pisanie listów. Poznałam szlaki górskie. Godzinami rozmawiałam z dziećmi. Na stole rozłożyliśmy gry planszowe. 

    W okienku urzędowym tylko ja się irytuję, macham rękoma i  z niedowierzaniem spoglądam na urzędniczkę, dla której muszę wyglądać jak kosmita. 

    Ekonomia | NORWEGIA ropą płynąca potrzebna mi 
    Nie muszę nikomu mówić, że Norwegia zalicza się do najbogatszych krajów na świecie. Bieda, która tu piszczała jeszcze 100 lat temu teraz jest tylko niechlubnym wspomnieniem. Co najciekawsze - bogactwa tu nie widać. Mam wrażenie, że wszyscy mają to samo, bo wybór w sklepach jest niewielki. Taka anomalia, która jest dość ciekawym zjawiskiem. System świadczeń społecznych jest do tego stopnia rozwinięty, że nawet psa pod mostem nie zobaczysz, a już nie wspomnę o więzieniach, które przypominają hotele. Myślę, że jeśli ktoś z USA czy z Polski chce zobaczyć wymarłą klasę średnią, to w ciemno może tu przyjeżdżać. 

    Wolność kocham i rozumiem | AMERYKAŃSKI sen niech się wyśni
    I tu mam ogromny problem, bo człowiek nie jest wolny od lat. Jesteśmy jak marionetki, które zatańczą tak, jak się za sznurki pociągnie. Szary człowiek tylko pozornie ma coś do powiedzenia, choć tak naprawdę to jest niewolnikiem systemu. Robią z nami, co chcą. Nie mamy kontroli nad jedzeniem - zatruwa się wszystko, aby kontrolować nasze umysły, nie panujemy nad przekazem informacji i można nam sprzedać każdy głodny kawałek. Nie umiemy logicznie myśleć, bo szkoła nie uczy takich rzeczy, niemniej choć w kajdanach, to pomimo wszystko w USA czułam się najbardziej wolna. Czułam, że jak tylko zdołam się wyrwać, to jestem w stanie rozłożyć skrzydła i polecieć... Cóż, pokonał mnie urząd emigracyjny. 

    Przez żołądek do serca | POLSKIE smaki w mojej kuchni
    I doszliśmy do punktu, który pojawia się u większości klubowiczek, bo jakże tu nie wspomnieć o naszych rodzimych smakach? Toż to niebo w gębie. Bigos, gołąbki czy leniwe, no gdzie, proszę Was, gdzie? Można oczywiście uwielbiać kuchnię śródziemnomorską, włoską czy chińską, ale gdy przyjdzie co do czego to nie ma jak domowej roboty pierogi. Tu zawsze pojawia się też tęsknota za rodziną i dzieciństwem, bo przecież nie ma jak u mamy! 
    Ona jedna dostrzegała w durnym świecie tym jakiś ład, własną piersią dokarmiała oczy mlekiem zalewała. Wychowała jak umiała, a gdy wyjrzał już człek na świat wziął swój los w ręce dwie i nie w głowie mu było że... nie ma jak u mamy ciepły piec, cichy kąt.
    Szmaty, zabawki, buty i andruty | Zakupy w AMERYCE, choć z NORWESKIM limitem 
    Tak! Jestem próżna i stęskniona za zakupami! Oddałabym wszystko, aby móc iść do Walmartu. Jak wrócę do Stanów, nie ominę żadnego czarnego piątku! O nie! Tanio i wszystko.  Piwo w cenie wody. Kosmetyki od wyboru do koloru. Idealny system zwrotów. Moja kochana Victoria Secret. Sprawię też sobie duży, a może wielki - e tam, po co się rozdrabniać - największy samochód sobie kupię i prawo jazdy zrobię w jeden dzień :-) Rozmarzyłam się... Niemniej kochani, coś, co w Norwegii mi się bardzo podoba to zakaz handlu w niedzielę - przydałoby się to zarówno w Polsce, jak i w Ameryce. Trochę umiaru w życiu trzeba mieć, mówię już całkiem poważnie. 

    Przeszłość | piękno tradycji POLSKICH 
    Zawsze serce mi się raduje, gdy pod bielusieńkim obrusem sianko szeleszczy w oczekiwaniu na nieznajomego gościa. Gdy zajączki ganiają się po święconym. Białe koszule na 1 września i chleb z solą na nową drogę. Gość w dom, Bóg w dom... Niesamowite, nasze i unikalne podszyte historią. Piękny ten nasz kraj! Kraj mojego dzieciństwa. Tradycje zabieram ze sobą na 100% i proszę Ojczyznę, aby nauczyła się od Norwegii i Ameryki czcić tak pięknie, radośnie i z pompą swoje Święto Niepodległości, bo o pomstę do nieba woła brak szacunku dla przodków. 

    Kochani i tak w wielkim skrócie mógłby wyglądać mój kraj idealny, niemniej on nie istnieje i tym akcentem pożegnam się z Wami. 

    A jak by wyglądał Twój wymarzony kraj? Pytam poważnie, bo przecież musisz wiedzieć, prawda?



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!