• Wędrówką życie jest człowieka...

    Niecodziennik zaduszny


    Dzień zaduszny. Pochmurne niebo kapie wspomnieniami. Opadają one smutno wskrzeszone na chwilę, by zanurzyć się w kałuży, którą rozdepcze wypolerowany czarny but. Znicz zapłonie nie samotny, dumnie stojąc obok chryzantem, otulając je ciepłem corocznych rozmów bliskich, pochylonych nad mogiłą w zaklętym "amen". Pośpiesznie żywi wrócą  do swoich ciepłych domów, w których na ogniu rosół bulgocze, a makaron powolutku dochodzi. Ktoś tam jeszcze zadumą trącony opowie anegdotkę, by zmarłego połechtać po duszy.
    Obrus i cnota na raz!
    Tak mawiała moja prababcia, uderzając mocno pięścią o stół. Na ostatnie Boże Narodzenie dała mi złoty pieniążek. Pamiętam to bardzo dokładnie. Najpierw włożyła go do buzi i usiłowała przegryźć z zawziętą miną, po czym włożyła mi go do ręki mówiąc: - Kochana, to dla ciebie, złota moneta. Mojemu bratu, nie mając już czego, podarowała jedynie sto złotych. I Piotrkowi. Babcia kochała swoich wnuków. Mężczyzn. Zawsze. Kobiety niekoniecznie. Pozostałym wnuczkom jednakże nie poskąpiła złotych monet, wszak zbierała przez rok cały. Żetony do telefonu. Mi się dostał C, który następnego dnia, stojąc u wejścia na klatkę schodową otulona szalikiem zużyłam, dzwoniąc do Białegostoku, dokładnie do Marka, aby złożyć mu życzenia świąteczne.
    Wódka uratowała mu życie.
    Dziadkowi. Ponoć. Szedł z kolegami i zobaczył szybę wybitą w sklepie. Była wojna. Upił się, aby zapomnieć. Nad ranem jego kompani nie żyli. On tak. Szczęśliwie dożył sędziwego wieku, pijąc codziennie. Nawet w szpitalu, mając raka żołądka, dzień zaczynał od kieliszka czystej.

    ***

    W Norwegi dziś nikt grobów nie odwiedza. Dla nas niedziela jak niedziela. Leniwa i cicha. Na stole porozkładane zdjęcia, zapalona świeczka i kilka łez samuotnie tułających się po moich policzkach...

    Nie będę zamęczać Was zdjęciami tych, których już ze mną nie ma. Pokażę Wam zwariowane polowanie na dynię w kraju, który utraciłam na jakiś czas, z przyjaciółmi, których dziś wspominam równie rzewnie. 


    Laura i Sergiusz z dziećmi

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!