• Wędrówką życie jest człowieka...

    Za Polskę nie walczę



    Święto Niepodległości. Przez wiele lat mojego emigracyjnego życia ubolewałam nad tym, że mnie nie ma właśnie tego dnia w Polsce. Gdy obserwowałam sztuczne ognie na 4 lipca, za każdym razem huk wystrzału wypełniał moje serce tęsknotą. Zazdrością również, że oni tak pięknie się cieszą. Świętują. Flagi amerykańskie powiewały również w moim oknie. I były cupcakes zdobione na tę okazję. I smutek wyrywający się do kraju nad Wisłą.

    Od dwóch lat czyham z aparatem na Norwegów w ich ludowych strojach w dniu 17 maja. Na śniadanie robię kaszę mannę z masłem i cynamonem, by potem wyruszyć do centrum Bergen podziwiać paradę. I cieszę się, widząc tylu dumnych, szczęśliwych ludzi. Spoglądam na dzieci i już nie myślę... Nie zachodzę w głowę analizując, na kogo one wyrosną? Na "głupiego uśmiechniętego Amerykanina", "powolnego i zamkniętego w sobie Norwega" czy na "zakompleksionego chojraka-Polaka"? Dziś to nie ma znaczenia. Niech będą zwyczajnie dobrymi ludźmi.

    W międzyczasie była Polska. Moja. Kochana. Jedyna. 11 listopada przekłamany medialnie, że aż wstyd. Krzyk narodu. Dziadek o lasce ze łzą w oku, kroczący dumnie wśród krzyczących rodaków smutno wymachuje flagą. Orzełek na klapie ma podcięte skrzydełka. Na całe szczęście moja babcia, która w powstaniu udział brała, dostała demencji starczej. Siedzi w fotelu i tępo spogląda przed siebie. Kto by pomyślał, że jej malutkie ręce stolicę odbudowywały? Zawsze dumna.

    Bóg, Honor, Ojczyzna... Za żadne z nich ja, matka Polka, bym nie zginęła.

    Honor schowałam do kieszeni, gdy przyszło mi myć amerykańskie kible. Moją małą ojczyzną jest tylko i wyłącznie moja rodzina - dla niej poświęcę życie, gdy będzie trzeba, reszta mnie nie obchodzi.

    Zaś z Bogiem dyskutuję i wykłócam się często, bo robi mi na złość paskudny i zabiera zbyt wcześnie tych, których kocham, jakby nie mógł się wstrzymać te kilka lat.

    Dziś nie żałuję tego, że mnie w Ojczyźnie nie ma i z całego serca życzę jej dnia, w którym powrócą synowie marnotrawni...

    Dziś w pamięci mam Śp. Jerzyka, któremu Polska tak niewiele dała, choć On jako jeden z niewielu był gotów iść i walczyć w imię... Bóg wie czego.

    100 lat w dniu urodzin, Aniele.




    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!