• Wędrówką życie jest człowieka...

    Karolina Żuk o dzikiej diecie


    Karolina Żuk. (Foto: Agata Niemczak Photography)
    XXI wiek jest bardzo męskim czasem, gdzie jesteśmy nastawieni głównie na osiąganie celów. Każde nasze działanie musi mieć wymierny rezultat. My kobiety żyjemy w tej męskiej energii, często nie zdając sobie sprawy jak bardzo nam jest ciężko. Zatracanie kobiecej delikatności wcale nie czyni nas szczęśliwszymi” .

    To jedno z ciekawszych zdań jakie wypowiedziała Karolina Zuk podczas naszej krótkiej rozmowy. Spotkałyśmy się w jednej z bergeńskich kawiarni, gdzie pijąc wodę rozmawiałyśmy o zdrowym stylu życia, utraconej kobiecości, samorozwoju, nauce języków obcych oraz własnych drogach życiowych.

    Karolina od wielu lat interesuje się rozwojem kobiet i pomaga im na wielu płaszczyznach. Nie jest teoretykiem. W 2006 roku przeżyła głęboką depresję i załamanie. Nikt nie potrafił jej pomóc, choć odwiedzała wielu specjalistów. Jak sama mówi, kręciła się w kółko. Aby rozwiązać jakąś kryzysową sytuację, trzeba się wznieść ponad problem i spojrzeć na niego z innej perspektywy. W końcu udało się i to było początkiem jej kariery zawodowej.

    Skoro ja potrafiłam pokonać głębokie załamanie, to dokona tego każda kobieta. Wiem jak było mi ciężko, co stanowiło kluczowe problemy, zrozumiałam swoje ciało i naturę. To dało mi siłę i wiarę w to, że jestem w stanie pomóc innym wyjść z każdej niekomfortowej sytuacji. Doskonale rozumiem płeć piękną. Potrafię rozwiązać szybko problem. Mój rekord to jedno spotkanie. Szczera rozmowa. Szczególnie lubię problemy natury uczuciowej, ale zajmuję się również coachingiem kariery i zdrowiem”.

    Justyna: Karolina, to wszystko jest bardzo interesujące i modne, aż chciałoby się powiedzieć, że płyniesz na fali. Sama mam mentora i wśród bliskich znajomych też znajdę kilku, którzy korzystają z pomocy coacha, chwaląc sobie bardzo współpracę.

    Karolina: To świetnie. Sama widzisz, że wsparcie drugiej osoby jest nam potrzebne do rozwoju. Ja wychodzę z konkretną propozycją do kobiet. Czegoś takiego nie ma na rynku. Panie lgną do mnie, bo potrafię spojrzeć w głąb ich natury. Proszę zrozumieć, że my jesteśmy inne niż mężczyźni i te różnice trzeba podkreślać – inaczej zostaniemy z męską energią w damskim ciele. Pytanie jak długo da się żyć w takiej kooperacji?

    Justyna: Z własnego doświadczenia wiem, że długo. Im dłużej, tym wybuch będzie większy, bo on kiedyś nastąpi. Prędzej czy później, jeśli nie zajrzymy w głąb siebie, dotknie nas wypalenie.

    Karolina: Dokładnie. Widzę, że ty już to rozumiesz.

    Justyna: (śmiech) Tak, przeszłam kilka burz w swoim życiu, byłam na zakręcie, a teraz delektuję się ciszą jaka nastała w moim życiu i podążam za swoją intuicją. Pragnieniami. Niemniej Karolino, proszę porozmawiajmy o tym, co najważniejsze. Co będzie się działo w najbliższą sobotę?

    Karolina: Poprowadzę trzy godzinne warsztaty w Bergen dotyczące zdrowego odżywiania.

    Justyna: Znowu mamy dietę cud? Pytam z czystej ciekawości, bo jak widzisz mi też potrzeba trochę zrzucić.

    Karolina: Słowo dieta źle nam się kojarzy. Prawda? Widzę to po twojej minie (śmiech). Od razu na myśli mamy głodzenie się, zero przyjemności i dodatkowo ciężkie ćwiczenia.

    Justyna: Dokładnie.

    Karolina: To nie tak. Każdy organizm ma swoją określoną dietę. Pewne rzeczy przyswaja bez żadnych problemów, a niektórych instynktownie unika. To samo jest z nami i to należy w końcu zrozumieć. Powiedz mi, czy orientujesz się może, jakie gatunki na świecie najczęściej chorują?

    Justyna: Ludzie i zwierzęta domowe oraz, jeśli się nie mylę, hodowlane.

    Karolina: Tak. W przyrodzie rzadko się słyszy, aby lis czy niedźwiedź miał niedoczynność nerek albo inne dziwne dolegliwości. Zapomniałaś jeszcze dodać, że chorują zwierzęta w zoo, ale to dlatego, że człowiek je karmi.

    Justyna: Czy chcesz przez to powiedzieć, że my ludzie mamy też odpowiednią dla nas dietę, sposób odżywiania, który jest zgodny z naszą naturą i nie oznacza wyrzeczeń?

    Karolina: Tak. Odżywianie to komunikacja z ciałem. Musimy zrozumieć, że jesteśmy tym samym człowiekiem co tysiące lat temu. Nasz genotyp niewiele się zmienił od czasów pierwszego człowieka.

    Justyna: To znaczy? Jaki to ma związek z jedzeniem. Czy to oznacza, że mamy jeść jak ludzie pierwotni mięso i surowe warzywa?

    Karolina: Znaczenie ma ogromne. Zauważ, że naturalnie na zimę przybywa nam kilogramów, zaś wiosną bez problemu nadmiar zrzucamy. Nasz organizm funkcjonuje wciąż tak samo. Zima – sygnał, że trzeba ją jakoś przetrwać i zaopatrzyć się w tłuszcz. To w jaki sposób należy układać jadłospis będzie na warsztatach.

    Justyna: Super, jednak to, co mnie bardzo niepokoi to już nie epidemia, a pandemia otyłości.

    Karolina: To, że ludzie są otyli nie jest ich winą. To co się teraz dzieje to wina wielkich koncernów przemysłowych, którym zależy na jak największej sprzedaży żywności, a nie na ludziach zdrowych, pięknych i szczupłych. Jak weźmiemy do ręki jakikolwiek produkt ze sklepowej półki, to z tyłu na opisie zobaczymy, że wszystko ma w sobie cukier. Nawet te z nadrukiem „ekologiczne”. Parówka i łosoś również.

    Justyna: Dlaczego coś co nie jest w ogóle słodkie zawiera cukier?

    Karolina: Otóż ludzki mózg jest skonstruowany w taki sposób, że cukru zje więcej. Musimy się trochę cofnąć w czasie. Kiedyś pożywienia było mało. Każde kaloryczne jedzenie było na wagę złota, bo pozwalało zbudować w organizmie tłuszcz, który pomagał przetrwać zimę. Przykładem są owoce, które dojrzewają latem i wczesną jesienią.

    Justyna: Tylko że owoce nas szybko zapychają. Wystarczy zjeść kilka jabłek, aby mieć pełny żołądek.

    Karolina: Tak. Inaczej jest z produktami, których możemy zjeść znacznie więcej. Dlatego właśnie wszędzie dodawany jest cukier, ponieważ odblokowuje on w naszym mózgu hamulce. Dostajemy wiadomość – słodkie, czyli idzie zima i trzeba narobić zapasów.

    Justyna: I jemy bez opamiętania.

    Karolina: Szokujące dla nas powinny być dane medyczne. Otyłość skraca nam znacznie życie.

    Justyna: Znacznie, czyli o ile?

    Karolina: 57 – 62 lata – tyle przeciętnie żyje człowiek z nadwagą.

    Justyna: To ja mam przed sobą nie więcej niż 20 lat. To przerażające!

    Karolina: Bez paniki. Na warsztatach przekażę konkretną wiedzę, która pomoże nie tylko w zmniejszeniu wagi, ale i osiągnięciu energii życiowej. Moim celem jest pokazanie jak można przedłużyć i poprawić jakość życia. Stajemy się bardziej szczęśliwi, mniej zmęczeni i odzyskujemy siły witalne, jasność myślenia.

    Justyna: Gdzie dokładnie odbędzie się to spotkanie?

    Karolina: Adres to: Valkendorfsgate 2 a, Bergen 5014. Spotkanie potrwa w godzinach od 16:00 do 19:00. Zapraszam te osoby, które chcą stracić zbędne kilogramy dzięki Dzikiej Diecie oraz dowiedzieć się więcej o tym, jak udało mi się złamać kod do uruchomienia spalania tłuszczu przez organizm.

    Justyna: Ile zapłacimy za udział w zajęciach?

    Karolina: Koszt jest niewielki. 200 NOK płatne przed wejściem. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc na sali proszę o wcześniejszą rezerwację na e-mail Karo@karolinazuk.tv. Zapraszam serdecznie.


    Justyna: W takim razie do zobaczenia na warsztatach. Dziękuję za poświęcony czas i interesującą rozmowę.

    Wywiad ukazał sie na łamach Nportal.no 



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!