• Wędrówką życie jest człowieka...

    Dlaczego nie jestem trendy?


    Kobieta na swoim... blogu może robić to co jej się podoba :)
    Kiedyś, pracując w pewnej firmie, miałam koleżankę, która była bardzo trendy.
    I uwielbiała to słowo, wykorzystując je maksymalnie tak, jak zwykły człowiek stawia zamiast przecinka kurwa. Nosiła się trendy. I była trendy szczupła. I paznokcie zawsze były trendy jak i makijaż, który swą starannością nie odstawał od trendy looku.

    Ja, szara mysz, byłam zwyczajnie szara. Czasami jest mysz biała, hodowlana, ale to nie ja!  Aż w końcu pewnego dnia przyszło mi nosić okulary. Nie! To wcale, a wcale nie było trendy, ale gdy na nos włożyłam Ray Bany, to raptem okazało się, że jestem z duchem czasu. Jak wszyscy. Tak samo trendy! Cool.

    Wtedy też otworzyłam swój pierwszy blog. Bo okulary dodały mi pewności siebie i świat oraz jego potrzeby widziałam dokładnie. Wszyscy otwierali blogi, więc ja już w połowie szara miałam istne zadatki na wybielenie się. Jeszcze jedno posunięcie i byłam  na całego trendy, bo nie dość, że w trendy do bólu okularach, to jeszcze z własną przestrzenią wirtualną. Wow! Szał, istny szał. I trendy był WordPress, bo taki z możliwościami i tu zaczęły się schody...



    Trendy były blogi modowe i parentingowe. Fajnie też było pisać o gotowaniu i odchudzaniu. Na niczym się nie znałam, ale że kilogramów do zrzucenia od dłuższego czasu mi nie brakowało, to szybko podjęłam decyzję życiową. Tak powstał bardzo trendy Aromat dnia, blog nie ryczącej, a miauczącej prawie czterdziestolatki, która swoje życie powierzyła bardzo trendy Konradowi Gacy, który wyssał z Polaków ostatni tłuszcz. Nie będę poświęcać jemu więcej czasu, bo to co się działo to długa i niekoniecznie fascynująca opowieść, choć wstawiam zdjęcia "przed i po", abyście widzieli, że nawet Justa może być trendy, jeśli tylko zechce. Dla ścisłości - już nie jest.

    Przed Gacowaniem :) 
    Po Gacowaniu :) 

    Teraz stwierdzam, że nie jestem i nie będę trendy. Ani ja, ani mój blog, który w międzyczasie zmienił swój profil. Właściwie zbuntował się sam i nawet nie bierze udziału w bardzo trendy konkursie na blog roku. Dlaczego? Bo to nie mieści się w żadnych kategoriach. Ani nie jest podróżniczym, ani life-stylowym, a już na pewno nie parentingowym czy modowym.

    Co ciekawe, nie jest też o niczym!

    Nie jestem trendy, bo nie jestem głupia. I mam pasje. Różne, ale jedną z nich jest pisanie. O życiu. O tym co akurat siedzi w mojej głowie. A to nie jest trendy i myśli mam czasem takie pokręcone. Taka kobieta, matka trójki dzieci kochająca język ojczysty, mieszkająca na obczyźnie, jest dull! A nie trendy.

    Jeden z drukowanych tekstów :) 

    I jeszcze coś, co mnie zadziwia (w tematyce okołoblogowej). Do tej pory najwięcej odsłon miał wpis "Co ma Bąk do uzdrowicielskich rąk", a zaraz za nim "Jeden dzień. Polska, którą pamiętam" i "Gówniane spacerowanie". Jak widać parapsychologia jest na czasie! Jakoś specjalnie mnie to nie dziwi. W czasach, gdy każdy chce być tak bardzo trendy, że aż dupę ściska, musimy mieć bardzo silny charakter. Ostatecznie mieć genialnego coacha albo Deprim od tak trendy ostatnimi czasy psychologa.

    Piszę? Bo lubię...i robię to dobrze :)

    PS. W USA mój pies miał papiery od psychologa, że jest normalny! :) Na całe szczęście mieszkał z nami krótko, bo srał w łóżko i nijak go nie można było nauczyć, że trzeba na trawce. Jego poprzednia właścicielka jadła z nim przy stole, więc pies nauczony z talerza, choć nie widelcem. Stwarzał wiele innych nieziemskich problemów i ku wielkiej radości oddałam go bez żalu z powrotem.

    A Ty jesteś trendy?


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!