• Wędrówką życie jest człowieka...

    Norwegia | Morsdag





    MORSDAG

    MOTHER'S DAY

    DZIEŃ MATKI 







    Dziś w Norwegii jest dzień Matki. Zastanawiam się, dlaczego akurat dziś i w ogóle w lutym, gdy aura szara, bura i ponura? Wczoraj w sklepach było pełno kwiatów. Miło mnie to zaskoczyło. Przepiękne róże i tulipany. Może jest w tym szaleństwie ukryta jakaś logika norweska, bo kolorowy bukiet na stole jest w stanie przysłonić depresyjny widok za oknem. Ja jednak jestem odporna na takie tęczowe mieszanie w głowie i od rana zadręczam się myślami o tym jaką jestem matką. 

    Obserwuję swoich chłopców, którzy stali się globtroterami nie z własnego wyboru, a za sprawą swoich rodziców. Podsłuchuję czasami ich rozmowy na temat kraju, w którym obecnie mieszkają. Patrzę jak się bawią. Śledzę ich postępy w szkole. Poznaję nowych kolegów. Staram się zrozumieć ich myśli, gdy mówią mieszając trzy języki. Próbuję im dać szczęśliwy ciepły dom, niemniej nie wiem, czy mi się to uda. Czy to co w moim pojęciu jest dobre dla nich rzeczywiście pokrywa się z ich oczekiwaniami? 

    Mam wrażenie, dość często, że moje dzieciństwo było o niebo lepsze. Życie o wiele prostsze, bo w jednym miejscu. Wśród tych samych kolegów. Tej samej szkoły. Przyjaciół. Mieliśmy marzenia przyziemne. Serca odważne i umysły pełne miłości. Stabilizacja i przynależność do pewnego środowiska dawała nam poczucie spokoju. 

    Teraz nic nie jest takie proste, choć właściwie wszystko osiągalne. Poprzez wszystko mam na myśli rzeczy materialne. My rodzice chcemy dać dzieciom wszystko. Jako nastolatka bardzo marzyłam o zegarku Baby G. Koniecznie czerwonym. Oczywiście nie dostałam go, ale nie pamiętam, abym jakoś z tego powodu płakała, choć musiało mnie to jakoś obejść, bo za pierwsze zarobione pieniądze w USA zrobiłam sobie prezent. Cieszył mnie on kilka dni. Dosłownie. W końcu go znielubiłam, bo odliczał mi czas spędzony na emigracji z dala od rodziny.


    Dziś patrząc na chłopaków jednego sobie życzę - by wiedzieli, że dom ich tam, gdzie my. Niezależnie od kraju, w którym mieszkamy. Aby czas spędzony z nami, swoją młodość wspominali tak samo jak my swoją. Problem jednak w tym, czy my potrafimy im to dać? 

    Czy w świecie, który tak bardzo się zmienia, gdzie rodzina traci na wartości, gdzie posiadanie jest ważniejsze niż odczuwanie, my rodzice jesteśmy w stanie przekazać im mądrość płynącą z serca? Mam dużo wątpliwości co do tego, zwłaszcza patrząc na swojego 12-latka, który już nie jest dzieckiem. Teraz chłopcy szybciej dojrzewają. Wszechobecna technika rozbiła klosz ochronny i dorosły świat nie jest od 18 lat, lecz na zawołanie myszki. Moje dzieciństwo było szczęśliwe. Dzięki rodzicom, którzy dali nam poczucie bezpieczeństwa. Jak swoje będą wspominać chłopcy pokaże czas i zweryfikuje to jaką jestem matką. Pewne jest jedno, że nie będą mieli przywiązania do miejsca. Nie będą tęsknić za warzywniakiem na rogu. Dla nich to nie ma znaczenia... Ja tęskniąc za Warszawą zostawiłam Deerfield. Oni będą wolni, a nie przywiązani... Pojęcie, że starych drzew się nie przesadza będzie taką samą abstrakcją jak dla mnie współczesne gry komputerowe. 

    Dziś wiem jedno, że kocham swoje dzieci ponad wszystko i mam nadzieję, że miłością mądrą, a nie ślepą ... Za oknem zaś wciąż melancholijnie pada.









    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!