• Wędrówką życie jest człowieka...

    Odkurzone | Na Walentynki (2)


    Kocham jeszcze bardziej niż...

    Miłość jest wszędzie. Obok miłości nie można przejść obojętnie. Miłości pragnie każdy... Pomimo tego zwolenników dnia Świętego Walentego jest tylu, co i przeciwników. Rzygamy na widok czerwonych serduszek, irytuje nas brak wolnego miejsca w restauracji, mamy przesyt płytkich historii miłosnych opisywanych w brukowcach i zajętych miejsc w kinie.

    Tłumaczymy, że uczucia powinniśmy okazywać sobie każdego dnia i nie potrzebujemy jakiegoś głupiego święta, aby je manifestować, że to nie humanitarne w stosunku do osób samotnych. Niemniej czym Walentynki różnią się od dnia Kobiet, Matki, Ojca czy też Babci? Niczym, prawda? Każde z tych świąt można porównać do przecinka w środku zdania. To czas, kiedy bierzemy głęboki oddech, aby móc dalej wypowiedzieć słowa. Zatrzymać się w biegu nie jest łatwo. Chcielibyśmy już stanąć, ale rozpędzone nogi hamując z piskiem brną za daleko. To tak jak zdanie wypowiedziane jednym tchem, które traci sens. Okazji do wyznań miłości, sympatii czy też potrzeby bycia razem jest wiele, lecz zawsze coś nas powstrzymuje - my wcale nie jesteśmy tacy wylewni jakby nam sie wydawało. Zresztą dużo łatwiej okazujemy złość czy niezadowolenie niż zwykłą radość.

    Dlatego ja uwielbiam to kiczowate święto i przyjmuję je z całym dobrodziejstwem pudrowych cukierków, pluszowych misiów tulących serduszka do piersi i walentynkowych kartek z życzeniami. To jest dzień, kiedy można i trzeba pamiętać o wszystkich, bo każdy potrzebuje bliskości. Pamiętajmy o samotnych, którzy jeszcze nie odnaleźli swojej drugiej połowy. Niech wiedzą, że mają oddanych przyjaciół. Dzień ten, choć zwykły i nieistotny, może stać sie najważniejszym dla osoby nieśmiałej, która drżącą ręką właśnie napisała „kocham cię” na pocztówce i wysyła ją bez podpisu. Dla mnie 14 lutego to również wspomnienie o tych, którzy swoją miłością mieli okazję uświadomić nam sens istnienia. To dzień, kiedy bez poważnego powodu możemy uśmiechnąć sie do każdej napotkanej osoby i sprawić, by w naszym towarzystwie poczuła się lepiej. Jadąc autobusem do pracy wypatrywałam dziś tej miłości do bliźniego w powietrzu, niemniej na próżno. Ludzie patrzący tępo w zaparowaną szybę, ci ze słuchawkami na uszach czy grający na telefonie wyglądali tak samo posępnie i smutno jak wczoraj.

    Dotarło do mnie, ze Walentynki w Polsce są zarezerwowane tylko dla zakochanych, tak jakbyśmy nie mogli obdarować swoją miłością każdego. Kochajmy ludzi! Okażmy nasze zainteresowanie przyjaciołom, znajomym, współpracownikom, sąsiadom, rodzinie i pani w sklepie. Może nasz jeden uśmiech rozpromieni im cały dzień? Dlaczego nie spróbować? Nie wstydźmy się swoich uczuć, mówmy otwarcie: kocham cię, dbam i myślę, kocham, a nawet jeszcze więcej...

    Kochani, życzę, abyśmy otworzyli się na miłość i wraz z nią pokonywali wszystkie trudności. Szczerym zainteresowaniem i bezinteresownym uśmiechem topiąc znieczulicę dnia powszedniego z uczuciem w sercu - Ja.

    Tekst ukazał się 14 lutego 2012 roku na łamach blogoportalu Neteor

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!