• Wędrówką życie jest człowieka...

    Odkurzone | Na Walentynki (1)


    Na Walentynki
    Kochani, dziś zaczynam przegląd miłosnych uniesień z przeszłości :D Teksty w temacie dnia zakochanych, jakie ukazywały się w ostatnich latach. Na początek tekst sprzed niemal dokładnie pięciu lat -  z 2010 roku.

    14 lutego 269 r. został stracony biskup Terni – Święty Walenty, i choć wszyscy najczęściej uważają go za patrona zakochanych, to w Polsce opiekuje się on osobami ciężko chorymi.

    Brytyjczycy wiedzą dzięki Walterowi Scottowi, że właśnie tego dnia ptaki zaczynają się łączyć w pary - słowem dzień zakochanych, a my kochać umiemy! Oczywiście bliższa jest nam miłość do nas samych i otaczających nas rzeczy, niż do drugiej osoby. Wyznanie „kocham Cię” stało się zwykłym sloganem, który z uczuciem niewiele ma już wspólnego. Pamiętam jak dziś rozmowę telefoniczną z moją mamą, która na pożegnanie powiedziała mi „córeczko, kocham Cię” (słyszałam to po raz pierwszy i ostatni). Odłożyłam słuchawkę i świat mi się zawalił, nie mogłam wypowiedzieć żadnego słowa, wstrzymałam oddech – mama umiera! Zawsze wiedziałam, że rodzice nas kochają, mimo iż nigdy tego nie mówili, całe ich życie było podporządkowane nam, czuliśmy, że jesteśmy dla nich sensem i celem codziennego trudu. Bezpieczeństwo, spokój i uśmiech, łagodny głos matki, zabawy z ojcem, cudowne dzieciństwo.

    Zadzwoniłam do brata, z rodziną nie widziałam się dwa lata, rozdzielił nas ocean. Płacząc, próbowałam się dowiedzieć, o co chodzi, błagałam, by powiedział, ile jeszcze mamy czasu, bo pewne było, że mama musi mieć raka... Brat zaś stwierdził, że jestem chora, że powinnam się leczyć, że to nerwica – i tu pomóż mi, Święty Walenty!

    Po kilku dniach zadzwoniłam do mamy, rozmawiałyśmy jak zawsze o wszystkim i o niczym, nie wyczułam w jej głosie nic dziwnego, była po prostu sobą. Od tego czasu minęło osiem lat. Dziś obudziłam się i przytuliłam swoje dzieci, powiedziałam im, ile mi przynoszą szczęścia, ucałowałam męża, wczoraj zaś powiedziałam mamie, że przyjedziemy do niej na ciasto, bo są Walentynki. Ona na to, że to amerykańskie puste święto i żebyśmy się nie wygłupiali, bo nie potrzebujemy okazji do tego, by spędzić czas razem... Zapewne ma rację, choć z drugiej strony czasami się zastanawiam, co tak naprawdę jest obłudą - okazywanie uczuć, czy też nie?

    Słynne amerykańskie „I love You” do dzieci, rodziców, przyjaciół czy znajomych jest czystym okazaniem czegoś więcej niż sympatii, to tak samo jak „how are You” nie zobowiązuje, a cieszy, uśmiech nie zaczepia, tylko wnosi trochę słońca w nasze życie. Dlatego dziś, 14 lutego, nie koncentrujmy się na sobie, lecz na innych. Niekoniecznie tych związanych z nami najbliżej. Okażmy trochę miłości rodzinie i przyjaciołom, niech czują, że są nam potrzebni jak powietrze... Czytelnikom życzę czystej, pięknej miłości, niech rozjaśnia ona każdy dzień. I nie bójmy się mówić o uczuciach.

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!