• Wędrówką życie jest człowieka...

    102 lata to nie za dużo, by tańczyć



    Alice oglądająca siebie. Film obejrzysz TU

    Mówi się, że żyjemy coraz dłużej, a ja tego nie zauważam. Ostatnio umierają ludzie nie dożywszy 40. Nie chodzę na pogrzeby. Nie jestem przygotowana, by żegnać się z kimś, kto powinien tu być. Egoistyczne, ale wolę łudzić się, że są nadal, tylko chwilowo gdzieś daleko. Myślę, że każdy chciałby dożyć do setki. Nawet jeśli się do tego nie przyznaje, to chciałby przeżyć to, czego nie przeżył. Tak zwyczajnie. Zasmakować podeszłego wieku i mieć okazję przyjrzeć się sobie z dystansu. Starość wydaje się być teraz luksusem i tylko nieliczni jej doznają. Ja bym chciała. Tak mi się wydaje. Właściwie wydawało do tej pory.

    Obejrzałam ten film. Spłakałam się ze wzruszenia, a potem pomyślałam, że to okrutne. Tak! Dosłownie. I jakoś nie zazdroszczę Alice. Przeżyła 102 lata. Nie chce się wierzyć, że nigdy nie zobaczyła siebie na ekranie. A jednak. To co zrobili dla niej inni jest cudownie niehumanitarne (odnaleźli nagrania z występów tancerki z lat 30. i 40. ubiegłego wieku).

    Oczywiście masz prawo myśleć inaczej. Oglądam drugi raz reportaż. Fragmenty tylko. Przewijam kilka razy tę scenę, gdzie pytają jak się czuje widząc siebie (Marzę, aby wstać z tego łóżka i przeżyć to jeszcze raz).
    How did it feel seeing yourself? one woman asks Barker. Making me wish I could get out of this bed and do it all over again, Baker responds.
    Teraz już płaczę jak bóbr. Matko! Myślę sobie. Stawiam się na jej miejscu. Leżę. Serce się wyrywa. Wspomnienia ożywają boleśnie. Patrzę na siebie tańczącą. Wymachuję niesprawnie ręką, chcę, pragnę przeżyć to jeszcze raz, a tu przecież pora umierać. Boli. Starość boli. I sama nie wiem po co mi to, bo przecież leżałam spokojnie, pogodzona z losem czekając na ostatnią herbatkę z kostuchą. A tu... życie, piękne, młode się przyplątało na ekranie i przypomniało o tym, co już było. Nigdy nie wróci. A ja tak bardzo, tak cholernie chcę cofnąć czas! I nade wszystko nie chcę umierać! Boję się.

    Ja nie umiem się pogodzić z uciekającym czasem.
    Chciałabym, aby biegł wolniej.
    Abym miała znowu 20 lat. Nie...
    Nic bym nie zmieniła. Jestem szczęśliwa.
    Niemniej chciałabym przeżyć to wszystko jeszcze raz.
    Świadomie delektować się chwilą.
    Lubię też myśl o jutrze. Oczekiwanie na nowe.
    Myślę, że wiele dobrego mnie jeszcze czeka,
    choć włos posiwiał, a czas zmarszczką się przykrył
    to przecież dusza jeszcze wciąż taka młoda! 

    Eh... Mam nadzieję, że Alice myśli inaczej, a i ja z wiekiem spojrzę na to innym okiem. Polecam film. To krótki dokument, a jakże wstrząsający.

    I jeszcze jedno! To czego zazdroszczę Alice to pasji! Kochani, kolejny dowód na to, że w życiu należy je mieć. Nie wiem czy one mają cokolwiek wspólnego z długością życia, ale na 100% czynią nas szczęśliwszymi ludźmi z uśmiechem i iskrą w oku. Mam nadzieję, że z tym się zgadzacie, co?

    Film i oryginalny tekst znajdziesz TU.



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!