• Wędrówką życie jest człowieka...

    Robię to całe dorosłe życie


    Jako nastolatka byłam chuda. Poszczęściło mi się, co uważam za błogosławieństwo, bo mogłam spokojnie dojrzewać bez kompleksów. To jednak nie nauczyło mnie walki i nie ukształtowało silnego charakteru, co przejawia się teraz w rożnego rodzaju wahaniach nastroju, z którymi sobie nie radzę. 

    Nie musiałam też ćwiczyć, by mieć jędrne ciało i zawsze byłam aktywna fizycznie, słowem - było mnie pełno wszędzie. Dziś moim ulubionym miejscem jest kanapa, a cellulit ozdabia moje pośladki. Teraz rozumiem powiedzenie kobieta zmienną jest. Słowo daje, nie do poznania...

    Wczoraj usłyszałam, że pięknie wyglądam w ciąży, zaś inna osoba zaprzyjaźniona na tyle, aby być szczera stwierdziła, że jestem potworem i czas najwyższy to zmienić. Właściwie to ostatni dzwonek, bo zadbać o siebie trzeba było kilkanaście lat temu. 

    Hmm... Wielokrotnie byłam na diecie i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że w tym akurat jestem konsekwentna. W odchudzaniu. Wiecznie jestem na diecie. Mam spore doświadczenie w tym temacie, choć mam problemy z efektywnością. Taka anomalia. 

    Kilka dni temu zawiązała się grupa wsparcia na FB. Już do jednej takiej należę i chwalę sobie ten fakt, bo wielu rzeczy można się dowiedzieć jak i nawiązać przyjaźnie. Wiadomo - w grupie siła. 

    Jedynie co - mówię nauczona doświadczeniem - trzeba wyeliminować słowo "dieta". Nie jest prosto, bo człowiek wie, że przejść na nią trzeba. Niemniej ja, znawca tematu, mówię wam, że to złe, negatywnie nacechowane słowo wyrządza nam więcej szkody niż pożytku. Bo skoro człowiek na diecie, to musi sobie odmawiać tego czy tamtego, a to przyjemne nie jest. Frustrująca świadomość, że mi nie wolno. I ta narastająca zazdrość, że inni to konia z kopytami pożerają, a chudzinkami przy tym pozostają. Okrutna niesprawiedliwość! Gdzie jest dobry Bóg? 

    Warto zatem, aby uniknąć problemów i dać spokojnie funkcjonować podświadomości, zamienić słowo "dieta" na zdrowe żywienie. Co to oznacza i jak to się przełoży na moje życie? Pożyję, zobaczę, opiszę...





    Dziś na moim stole znalazła się kasza z czosnkiem i brokułami. Popijałam ją wodą z imbirem i cytryną. Zdrowo. Syto i... dietetycznie :-)



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!