• Wędrówką życie jest człowieka...

    Awantura o pumę





    Marzenie...
    Podczas pobytu w Polsce miałam okazję odwiedzić Kamila i jego egzotyczne zwierzę. Ma na imię Nubia i jest piękną pumą. Mieszkają pomiędzy Krakowem a Kielcami. Jak tylko dowiedziałam się, że Nubia będzie "twarzą" akcji mającej na celu zbiórkę pieniędzy na marzenie chorej Emilki wiedziałam, że ich odwiedzę. Przed wizytą sprawdziłam profil kociaka na FB i wiedziałam, że to nie jedyna akcja jaką wspiera. Byłam pod dużym wrażeniem. Człowiek z pasją, o wielkim sercu i dzikie zwierzę w parze. Zapowiadało się bardzo ciekawie. Całą drogę myślałam o tym, jakie to cudne zdjęcia będziemy mieć razem, jak ją wytarmoszę, wyściskam i przytulę. W ogóle nie dopuszczałam innego scenariusza. Zawsze zazdrościłam ludziom na filmikach z YouTube, którzy przyjaźnili się z lwami czy innymi egzotycznymi zwierzętami. Wzruszałam się na widok króla zwierząt, łaszącego się do swojego opiekuna jak mały zabawny kociak.



    Dzika dama...
    Nubia okazała się cudownie dzika. Jej bystre oczy, wyprofilowana sylwetka i dostojny krok można by podglądać godzinami. Prawdziwa dama. Trochę rozkapryszona, bo żar z nieba, a tu goście przyjechali i nie można leniwie poleżeć w cieniu. Kamil ją zachęcał do wyjścia, aby nam się pokazała w całej krasie, opowiadając przy tym wiele ciekawych rzeczy. Dzieci były pod wielkim wrażeniem. Po tym jak dowiedziałam się, że puma atakuje w jednym celu - by zabić - wchodząc do klatki  powtarzałam sobie w duchu: - No dziewczyno, czego Ty się boisz, przecież oni mieszkają z nią w domu!



    Strach ma wielkie oczy...
    Przede wszystkim ma wielkie zęby, bystry, przenikający, chłodny wzrok i dzikość w naturze. Nieprzewidywalna, szybka i zaskakująco kochana, ale nie na tyle, aby wejść z nią w bliższe kontakty. Cały mój misterny plan wziął w łeb. Stałam z rękoma w kieszeni, aby przypadkiem nie dyndały mi się przy ciele i nie przypominały niczego, czym można by się zabawić. Gdy tylko popatrzyłam jej w oczy widziałam swój strach. Chcę żyć! No ale bez przesady, przecież obok jest Kamil,  jej Pan, ojciec, trener. Nie przytuliłam jej. Dotarło do mnie, że się boję. To nie kotek, choć z pozoru niewinnie wygląda.


    Dzieci a kocica...
    Dzieciaki moje nie mają w sobie żadnego strachu. Wchodzą i aż się trzęsą, by przytulić się do Nubii. Nie pozwalamy im. Jej nie w głowie zabawy, a odrobina spokoju i chłodu, trener przytakuje, że to nie za dobry moment. Mówi, że jego marzeniem jest stworzenie tu prawdziwego obiektu szkoleniowego, altanki dla gości, maszyny z napojami itd. Tak, aby można było spędzić cały dzień. To ważne, bo nie wszyscy są odważni, a obcowanie z pumą może nie jednej osobie pomóc w przełamywaniu własnych lęków. To prawda. Ja sama stwierdziłam, że gdybym spędziła z Nubią więcej czasu byłabym odważniejsza.


    Kamil...
    Długo przygotowywał się do zakupu Nubii. Uczył się, zbierał materiały. Poparła go w tym żona, w końcu miała dużo do powiedzenia, bo puma mieszka z nimi i dzieli małżeńskie łoże. Złota kobieta! Nubia urodziła się w niewoli. Kamil zakupił ją od hodowcy w Europie. Na wolności, w swoim naturalnym środowisku, sobie nie poradzi. Tu jest kochana i ma wszystko czego potrzebuje.

    Sąsiedzi...
    Są wyrozumiali. Podglądają. Akceptują.

    Razem / Foto z archiwum Kamila 
    Ludzie...
    O, i to jest temat rzeka, bo ja myślałam, że facet, który kocha zwierzęta i poświęca im 24 godziny doby będzie wzorem do naśladowania. Dla tych, co mają marzenia. Nie ważne jakie - każde jest dobre. Wyjątkowe i do zrealizowania, o ile ma się w sobie to coś. Tę niesamowitą i niepohamowaną energię, wiarę, że się uda. Ale to moje wyobrażenie, tylko moje. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dlaczego? Bo ilu ludzi tyle zdań na temat hodowli dzikich zwierząt. Choć Kamil spełnia wszystkie warunki i Nubia przebywa z nim legalnie, to nie podoba się to tym, którzy uważają, że powinna żyć na wolności zapominając o tym, że teraz jest to niemożliwe. W naturalnym środowisku kociak ten by nie przeżył. Czy zatem odebranie jej i umieszczenie w zoo coś w jej życiu zmieni? Naprawdę? Pytam, bo takie są opinie tych, co wiedzą lepiej... Niemniej ci, którzy tak myślą są w dużym błędzie. Czasu nie da się cofnąć. Puma jest i będzie zwierzęciem w niewoli. Tu ma miłość i misję do wypełnienia - ma nieść radość i promować dobro - tak jak w przypadku akcji dla Emilki.

    Nubia w całej dzikiej okazałości

    Miłość... Miłość przede wszystkim...
    Tu ją czuć. Unosi się w powietrzu. Miłość pomiędzy pumą a właścicielem. Mężem a żoną. Żoną a dziką domowniczką. Wiele przed nimi, ale dadzą radę. Na przekór wszystkiemu, a raczej wszystkim, dlatego że zwierzę to nie fanaberia Kamila. To jego marzenie, które realizuje krok po kroku wierząc, że to co robi jest dobre. Nie ma milionów na koncie. Żyje bardzo skromnie i szczęśliwie. Jego każda wolna chwila poświęcona jest trenowaniu Nubii, spacerom i zabawie.

    Miłóść, wielka miłość / Foto z archiwum Kamila

    Wrócić tam raz jeszcze...
    Bardzo bym chciała znów spotkać się z nimi. Ciekawa jestem efektów pracy. Marzę, aby udało się Kamilowi osiągnąć swój cel i otworzyć centrum szkoleniowe. Wierzę, że Nubia będzie twarzą wielu cudownych projektów, które przyniosą radość ludziom w potrzebie. Aby dzięki kontaktom z dziką pumą dzieci przełamywały swój strach. Chciałabym, aby upór trenera i jego konsekwencja były przykładem dla tych, co marzyć potrafią. I aby wiedza na temat pumy sięgała dalej aniżeli znaczek na butach.






    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!