• Wędrówką życie jest człowieka...

    Jelonki od łąki do łąki


    Zdjęcie pewnie robił tata :) Znalezione w albumie rodzinnym. 

    Piszę ten post w ramach projektu Klub Polki na Obczyźnie. Tym razem dziewczyny opisują ulubione miejsce w Polsce i oczywiście kryje się za tym pomoc innym, ale o tym przeczytasz na końcu tego wpisu.

    Jeszcze całkiem niedawno powiedziałabym, że takim miejscem są Mazury, bo tu zostawiłam wiele cudownych chwil. Giżycko, Kętrzyn czy Czerwonka to lata mojego liceum i beztroskich lat. Rodzinne zjazdy. Wiatr we włosach i miliony marzeń. Cały świat przede mną.

    Dziś jednak, kiedy zasiadłam przy komputerze, by opisać swoje ulubione miejsce pierwsze o czym pomyślałam to Jelonki. Jedno z osiedli warszawskich, które zostało na przestrzeni lat wchłonięte przez dzielnicę Bemowo.

    Zdjęcie: Sonia Górecka 

    Dlaczego?

    Odpowiedź jest bardzo prosta. Tu się wychowałam. Tu jest mój dom, a właściwie mieszkanie rodzinne. To tu wszystko się zaczęło. W bloku naprzeciwko mieszkał chłopak, któremu zawdzięczam spokojne lata dojrzewania, czyli tak zwaną pierwszą wielką miłość. Jeden z najważniejszych etapów w życiu nastolatki. To tu, jeszcze w podstawówce, poznałam swoją przyjaciółkę Amelkę, która jest i będzie, bo na tym polega przyjaźń. I tu są moi rodzice. Sąsiedzi i serce. Ale Jelonki to nie tylko ludzie. To miejsca. Historia i zabawne anegdotki.

    Wychowałam się na ulicy Karabeli. Znajdziesz mój blok dość prosto. To drugi równoległy, trzyczęściowy budynek pod literką A w słowie Warszawa. Pierwszy z nich to Karabeli 9, z okna mojej kuchni mogłam zaglądać w okno pokoju mojej pierwszej miłości :-) To były czasy! 

    Nie wiem jak teraz, ale za czasów mojej młodości, warszawiaków się nie lubiło. Gdy ktoś zapytał, skąd pochodzę i w odpowiedzi usłyszał, że z Jelonek to dawał mi spokój, bo nikomu nie przyszło na myśl, że to część Warszawy. Zresztą było tak jeszcze niedawno...

    Czy wiecie, że po 1921 roku pojawiła się nowa koncepcja urbanistyczna, która lansowała ideę miast ogrodów, które miały być alternatywą dla wielkich nieludzkich metropolii? Budowano małe domki w neoklasycznym stylu wraz z kolorowymi, pełnymi kwiatów i drzew owocowych ogródkami. Tworzono duże, zielone obszary na zagospodarowywanym terenie. Tak tuż przed 1939 rokiem powstało Miasto-Ogród Jelonek. Co ciekawe, według niemieckiego spisu ludności mieszkało tu w marcu 1943 roku 3826 osób.

    Zdjęcie znalezione w internecie. Prawie taki widok z okna miała Amelka, dlatego mnie urzekło.
    Wiele wspomnień się wiąże z tymi rejonami. Po lewo jest szkoła podstawowa (nie widać na zdjęciu),
    do której chodziłam.

    W 1951 roku ówczesne miasto-ogród Jelonek włączono w granice m.st. Warszawy, ale długo jeszcze Jelonki pozostawały podmiejską wsią. Spokojną i radosną, nie dotkniętą szarpaniną miasta. 

    Gdy się wprowadziliśmy, na terenie osiedla wybudowanego w latach 70. i 80 .były jeszcze glinianki, w których wbrew zakazom rodziców kąpaliśmy się przynosząc w majtkach żaby. Generalnie nie było tu nic poza błotem i wieżowcami z wielkiej pyty na totalnym pustkowiu i odludziu. Pośrodku kukurydzy i kapusty. Sami sadziliśmy drzewa w ramach akcji organizowanych przez szkołę. Każdy miał swój krzaczek, który dziś dumnie zdobi teren.

    Dość specyficznym miejscem jest Osiedle Przyjaźń, które do dziś istnieje i jest ewenementem na skalę nie tylko Warszawy, ale i całej Polski. Zwyczajnie nie ma takiego drugiego osiedla. Skansen w środku miasta to drewniane baraki, które służyły jako hotele dla budowniczych Pałacu Kultury. Potem były to akademiki i domki dla inżynierów. Jako ciekawostkę dodam, że do budowy tego osiedla użyto materiałów z rozbiórki obozu jenieckiego koło Olsztynka.

    Archiwum cyfrowe / Osiedle "Przyjaźń" 1961 rok

    Jeden z domków dziś :)

    Na Jelonkach mieszkali między innymi: prof. Leszek Balcerowicz, językoznawca Jerzy Bralczyk, śp. prezes PKOI, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem -  Piotr Nurowski, aktor Krzysztof Tyniec i fotografik Henryk Rogoziński. I ja. Dumna ja. Blogerka z Jelonek. Wypadałoby wspomnieć, że miłość do języka polskiego również została zasiana tu jeszcze, w szkole podstawowej. Zawdzięczam ją dwóm wspaniałym polonistom - Zofii Ziemskiej i Jerzemu Stępieniowi, który wołał co rano "Las rąk, las rąk", gdy my z głowami spuszczonymi truchleliśmy siedząc cicho i w bezruchu. Potem padało dźwięczące do tej pory w uszach - "Nowodworska do tablicy". 

    Mówiąc o Jelonkach nie można zapomnieć o Hali Wola, która rozpoczęła swoją działalność dokładnie 21 lipca 1980 roku przy zbiegu ulic Człuchowskiej i Powstańców Śląskich. Zakupy trzeba było gdzieś robić. Głównym projektantem był architekt Mieczysław Sabat, zaś wystrój wnętrza został zaprojektowany przez artystę plastyka Zygmunta Pomorskiego. W tamtych czasach, jak i przez wiele kolejnych lat, Hala Wola była nie tylko największą, ale i najlepiej zaopatrzoną placówką handlową w Warszawie. Mogliśmy być dumni. 
    Do dziś mam koleżanki, które nie mieszkają już na Jelonkach, a nadal jeżdżą pod halę, aby kupić warzywa czy garmażerię. Klimat tego miejsca ma coś w sobie. Nie wiem co, ale hala to hala i żadne wielkie ekskluzywne centrum handlowe nie da tak udanych zakupów jak ona.

    Lata temu...

    Kolejne historyczna fotka

    Generalnie osiedle ma swój urok. Jest zielono. Cicho. Swojsko i ciekawie. Od 2008 roku działa amfiteatr, gdzie całe lato coś się dzieje i to na koszt gminy. W te wakacje byłam na koncercie ulubionej mojej Ewy Błaszczyk, która wykonywała piosenki Osieckiej przy pełnej widowni.


    Na sam koniec muszę wtrącić, że nie ma na świecie drugiego takiego osiedla, gdzie podwójna tęcza na niebie pojawia się, by przypomnieć jak piękne jest to miejsce. Moje magiczne miejsce... Jelonki od łąki do łąki... Zmienia się, a my wraz z nim!


    Moje ulubione miejsce w Polsce - Warszawa Jelonki



    PS. Zapomniałam, a to ważne. Nad całym osiedlem czuwają dobre anioły, które można odnaleźć na Jelonkach Północnych, gdzie w 1984 roku erygowana została parafia pw. Bogurodzicy Maryi. Kościół parafialny wzniesiony został w latach 1987-1995. Do takich aniołów można zaliczyć Panią Marię, która przygotowywała mnie do pierwszej komunii świętej i płakała, jak któregoś dnia ujrzała mnie we włosach do ramion...




    ***
    Wakacyjny projekt Klubu Polek na Obczyźnie jest dedykowany akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” – Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz maluchów z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. I choć nie dotarł na Antarktydę, to spędził kilka miesięcy w podróży, poznał fantastycznych ludzi i uzbierał już większą część pieniędzy z założonej kwoty 100 tys. Wciąż brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się ten projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną sumą.
    Więcej o akcji Przemka możesz przeczytać tu Autostopem dla Hospicjum.





    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!