• Wędrówką życie jest człowieka...

    Sen o szczęściu


    - Chcę być szczęśliwa, tylko tyle - odpowiedziała, po czym zamknęła oczy zasypiając z nadzieją, że gdy się obudzi spotka ją coś, cokolwiek, co uzmysłowi jej, że stało się tak jak to sobie wymarzyła. A marzeń przecież nie miała wielkich jak widzicie sami...

    Czymże jest szczęście? Otóż na próżno kochani szukać odpowiedzi jednoznacznej. To coś, czego nie da się zmierzyć centymetrem, nie można ugotować wedle przepisu, czego nie da się spieprzyć, a potem skosztować, by ocenić smak. Nie jest widzialne ani namacalne. Ale z pewnością jest. Istnieje i trzeba, jeśli go nie ma w naszym życiu, zwyczajnie poszukać. Na taką wyprawę należy się porządnie przygotować.

    Po pierwsze należy uporządkować swoje życie. Udać się na strych naszych porzuconych pragnień. Wyciągnąć drabinę i powolutku nie zwracając uwagi na skrzypienie szczebli wchodzić. Odkurzając zaniechane marzenia można popaść w czarną rozpacz widząc jak dużo czasu zmarnowaliśmy na rzeczy zupełnie nieważne.

    - Chcę być szczęśliwa - powtórzyła jeszcze kilka razy błagalnie przez sen. - I chcę aby był przy mnie ktoś, z kim mogłabym bez strachu dzielić moje najpiękniejsze chwile. 

    Życie samo w sobie jest wystarczająco trudne, aby znosić je w pojedynkę. Wcale nie mówię, że trzeba koniecznie być w związku, by móc dzielić z kimś swoje radości i obawy. Aby iść przez życie odważne potrzebujemy bratniej duszy. Prawdziwej przyjaźni silniejszej od najpiękniejszej miłości, która jest bezinteresowna i szczera. Samotny uśmiech umiera z chwilą, w której się pojawił.

    - I chcę być szczęśliwa na swój sposób. - To znaczy? Pytanie, choć retoryczne, pojawiło się natychmiast wprowadzając zadumaną niepewność. - Hmm, tak inaczej niż inni - odpowiedziała szybko. Tak niekonwencjonalnie, głęboko i spontanicznie. 

    Szczęście nie jedno ma imię, choć psycholodzy pośpiesznie biegną nam z pomocą. Wiadomo, co dwie głowy to nie jedna. Według niejakiego Abrahama Maslowa istotą szczęścia jest zaspokojenie potrzeb. Proste? Co więcej po zaspokojeniu takich potrzeb, na przykład bezpieczeństwa czy przynależności i miłości, przychodzi czas na samorealizację. Tak! Dokładnie! I tu przechodzimy do sedna sprawy. Człowiek szczęśliwy to człowiek samorealizujący się. I już. Koniec całej filozofii.

    Gdy nadszedł ranek i słońce już wysoko pląsało na niebie przebudziła się uśmiechnięta. - Dziś będzie wspaniały dzień - pomyślała i pośpiesznie poszła do łazienki. Z kubkiem aromatycznej gorącej kawy usiadła przy biurku włączając komputer. - Taki piękny sen! - wykrzyknęła. - Nie mogę pozwolić, aby wplątał się w sidła zapomnienia. Zaczęła ubierać obrazy w słowa tworząc zarys nocy. Zatraciła się w tym nie czując głodu, bo pisanie było tym, co sprawiało, że czuła się wypełniona po brzegi nieustannym poczuciem szczęścia i spełnienia... Przynajmniej w tej konkretnej chwili czuła, że żyje naprawdę.

    Artykuł ukazał się w Psychologii Sukcesu. W tym wydaniu na ponad 70 stronach znajdziecie różne impresje na temat szczęścia. Ten numer jest wyjątkowo dobry. Szczerze polecam jego lekturę! Link do całości na dole.



    Całe pismo możesz pobrać klikając ten link: www.madgraf.eu/files/ps/ps_012.pdf







    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!