• Wędrówką życie jest człowieka...

    Półnagie kobiety w Bergen



    Właściwie do końca nie wiem o co chodzi. Nie wiem dlaczego, ale symbolem wolności kobiet do dziś dla mnie były spodnie. Ewentualnie papieros w ręku.



    Niedawno byłam w teatrze. Bergen gościło na swojej scenie francuską aktorkę, tancerkę. Nadia Beugre to czarnoskóra wojowniczka. Walka, kobieta, wolność - to trzy słowa, które przyszły mi na myśl, choć generalnie to siedziałam pierwszy raz w życiu nie rozumiejąc w ogóle przekazu. Wiedziałam tylko, że Legacy musiało być oparte na jakiejś legendzie. Jak się okazało, nie myliłam się. Po zakończeniu przedstawienia, podeszłam do aktorki i zapytałam, o co chodziło? Nasza rozmowa to mieszanka francuskiego, norweskiego, angielskiego i rąk. Nadia mówi właściwie tylko po francusku, co stanowiło nie lada problem. Tyle udało mi się zrozumieć... U Wybrzeża Kości Słoniowej mężowie protestujących, maszerujących kobiet w Bassam, zostali dotkliwie pobici, zaś królowa Ghanian poświęciła w ofierze własnego syna, aby ratować swoich ludzi. Nadia na swój własny sposób maszeruje dalej, zaś jej zaangażowanie i taniec zdają się nie mieć końca.


    Przedstawienie trwa 50 minut, a po scenie biegają półnagie kobiety. Jedne chude, inne grube, młode, stare, białe i czarne. Biegną. Nagie biusty pokrywają się potem. Nieprzyjemny zapach rozchodzi się po scenie. Gdy w końcu ustają, siadają obok widzów. Nieskrępowane. Wyciągają z kieszeni piersiówki i częstują nas wódką, whisky, rumem. Pijemy z gwinta, bez popitki przekazując sobie dalej butelkę, a Nadia pozostawiona sama na scenie wygina się w jakimś cierpieniu. Bije się po twarzy, po piersiach, biega, pada na ziemię. Jak dla mnie zero sensu. Choreografii. Właściwie to wciąż czekam na coś więcej. Ale to nie nadchodzi. Jedynym artystycznym momentem było zrobienie z setek biustonoszy czegoś w rodzaju sieci, która została podniesiona do góry. Staniki zasłaniają większość reflektorów. Tworzy się półmrok, a cienie układają się w różne twarze. Czyje? Nie wiem. Domyślam się tylko, że muszą to być jakieś czarne wojowniczki. To porusza mnie. Moje myśli chodzą teraz wokół wszystkich kobiet. Ich poświęceń. Tych codziennych. Niedocenianych. Jesteśmy piękne. Silne. Niezależne, a jednocześnie tak często nasze światło nie bije od nas tak mocno jak powinno. Często jest przyćmione. Niepewne. Zlęknione...






    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!