• Wędrówką życie jest człowieka...

    Kalendarz adwentowy 21 | Tęsknota za Bóg wie czym...



    Próbuję się trzymać, bo tak trzeba. Uśmiecham się przez łzy, bo słabość to wstyd. Przecież skoro żyję, to muszę walczyć. Zresztą sama piszę, a skoro piszę, to wierzę w to bezkrytycznie, że szczęście rzeczywiście stoi gdzieś za rogiem. Tylko nie wiem za którym. Ale przecież czeka. Tylko ja gapa nie umiem go znaleźć. Jednak prawda jest taka, że mam takie dni ,kiedy chce mi się wyć. Wyć do księżyca głośno i przeraźliwie jak wilk. Z tęsknoty. Tęsknoty, której niewiele osób rozumie. Bo ja nie tęsknię za Polską. Za rodzicami - tak, za bratem owszem, ale nie za krajem... A przynajmniej nie za tym, za którym powinnam. Moje myśli, zwłaszcza dziś, krążą znowu wokół Florydy. Pojawiają się regularnie, kiedy znajomi publikują zdjęcia na Facebooku. Nie mam z nimi kontaktu. 

    Odkąd wyjechałam nie istnieję. Dla większości. Co z oczu, to z serca. Jedynie Żydówka i Szwajcarka interesują się moimi losami i bacznie obserwują, co się dzieje. Towarzyszą we wzlotach i upadkach. I czekam właśnie na paczkę ze słonecznej Florydy. Gabriela poszła specjalnie dla mnie na plażę. Moją plażę w Deerfield - po piasek. Idzie w przesyłce. Ogrzeję go nieco w piekarniku, aby był przyjemnie gorący i stanę na nim, zamknę oczy, puszczę sobie szum oceanu. Przez chwilę poczuję się jak u siebie. Bo tam, właśnie tam, czułam się najlepiej... A może to złudzenie. Może znowu idealizuję to miejsce, tak jak przed wyjazdem wychwalałam Polskę? Może ten dzisiejszy deszcz mnie tak nastroił... Nie, to nie to. Rozmowa, tak! To krótka wymiana słów ze starym przyjacielem. Takim nie najlepszym, ale stałym. Takim, który jest. Latami. Bo ci najlepsi odeszli w chwili, kiedy byli najbardziej potrzebni. Na całe szczęście są jeszcze tacy, którzy są. Przewijają się... I właśnie teraz rozmawiałam z jednym z nich. 

    Na święta poleciał z rodziną na Florydę. Patrzę na to słońce, roześmiane promienne buzie i mnie szlag trafia. Nie z zazdrości, bo cieszę się bardzo, że mają możliwość spędzenia świąt w kraju, gdzie urodziły się ich dzieci, ale właśnie z tęsknoty za moim domem. Jednym z wielu domów. Czuję, że się pogubiłam. Nie wiem gdzie jest moje miejsce. Nie umiem się odnaleźć. Uspokoić. Wyciszyć... Na całe szczęście to mija. Tak jak teraz. Wygadałam się i od razu mi lepiej.

    Emocje opadają i przychodzi czas na refleksję. Wtedy widzę jasne strony tego miejsca. Lubię je. Tęsknota przeradza się w enigmatyczne uczucie, którego nie jestem w stanie opisać. Już sama nie wiem, czego mi tak bardzo do szczęścia brakuje? Przecież mam tu wszystko. Spokój, dzieci i nowych przyjaciół. Robię to, co kocham. Żyję w kraju, który od kilku lat nie schodzi z pierwszych pozycji najlepszych miejsc do życia. A że pada? Kurczę! Justa! Weź się w garść dziewczyno! Przecież wiesz, że trawa jest zawsze zieleńsza u sąsiada. Prawda? I Ty też weź się w garść! Jeśli tęsknisz za białymi świętami w Polsce, pocieszę Cię. Takich nie ma! Nie w tym roku. Zero śniegu, więc suma sumarum nie ma czego zazdrościć :-)





    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!